wtorek, 29 września 2020

Świat oczami Muminka - "Poczwarka" Doroty Terakowskiej


 
Autor: Dorota Terakowska
Tytuł: Poczwarka
Data pierwszego wydania: styczeń 2001
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 9788308053676

Adam i Ewa, bohaterowie powieści, żyją prawie jak w serialu. Mają po trzydzieści lat i starannie opracowany rodzinny biznesplan. Ład ich świata burzy pojawienie się córeczki, innej, niż oczekiwali. Mężczyzna i kobieta każde na swój sposób poznają to nowe życie. Między odrzuceniem a miłością kryje się niejedna tajemnica.

 Mam spory kłopot z oceną i recenzją tej książki. Z jednej strony, bardzo podoba mi się pomysł poprowadzenia większości narracji z perspektywy Myszki - dziewczynki z zespołem Downa, z drugiej - wykonanie mnie rozczarowało. Tak, wiem, że moja opinia o książce Terakowskiej nie należy do popularnych. Przejdźmy do konkretów. 
"Poczwarka" ma świetny początek. Pierwszych kilka stron sugeruje czytelnikowi, że może się spodziewać niesztampowej i wolnej od stereotypów historii. Niestety, oczekiwania rozwiewają się w okolicy setnej strony. Wraz z opisem kolejnych etapów rozwoju Marysi, pojawia się coraz więcej mylnych informacji i krzywdzących stereotypów. Być może był to stan wiedzy dostępnej we wczesnych latach dwutysięcznych, ale obecnie jest to powieść w pewien sposób szkodliwa. Sugeruję przeczytać powieść Terakowskiej na przykład w konfrontacji z programem "Down the road. Zespół w trasie".
Motyw biblijny, który na początku wydał mi się ciekawy, w późniejszym etapie dość mocno irytował. Wydaje mi się, że było go po prostu za dużo. Możliwe, że moje odczucie wynika z osobistych preferencji, jednak czytelnicy, którzy nie przepadają za napychaniem literatury motywami zaczerpniętymi ze Starego Testamentu, "Poczwarką" się rozczarują.
I zataczamy koło, bo zakończenie (około stu ostatnich stron) jest dobre. Balonikowi patetyzmu upuszcza się trochę powietrza i otrzymujemy zakończenie wprawdzie wzruszające i ckliwe, ale pasujące do całej fabuły.
Plusem jest język, który czyta się płynnie i szybko. Styl autorki jest specyficzny, ale przyjemny w odbiorze. 
Czy polecam? Zostawię to do Waszej oceny. Ja daję "Poczwarce" 3,5 na 5 gwiazdek. 



sobota, 26 września 2020

Mądry i poruszający komiks dla każdego - "Przygody Stasia i Złej Nogi" Tomasza "Spella" Grządzieli



Autor: Tomasz Grządziela
Tytuł: Przygody Stasia i Złej Nogi
Data premiery: 8 stycznia 2016
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 9788364858406


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją wyjątkowego komiksu. Na informację o nim trafiłam, przypadkiem, po lekturze stwierdzam, że każdy powinien się z nim zapoznać. Grafiki Spella przedstawiają historię Stasia - niepełnosprawnego chłopca, mieszkającego wraz z mamą. Staś jest "kulawy", czyli porusza się na wózku inwalidzkim. Przyczyną jego niepełnosprawności jest tytułowa Zła Noga. Szereg krótkich, zaledwie czterokadrowych, komiksów ukazuje różne przygody tego małego chłopca. 
Kadry z życia Stasia pozwalają spojrzeć na narysowane scenki z dwóch perspektyw - większość widzimy oczami chłopca, ale przez rysunki przebija się smutna, pełna goryczy rzeczywistość. Całość jest budowana na zasadzie ostrego kontrastu pomiędzy obrazem a tekstem. W chwili, gdy wejdziecie w ten świat zawieszony między wyobraźnią Stasia a realiami, przygotujcie się na wzruszenia. Grządziela dotyka w swoim komiksie wszystkich najtrudniejszych tematów związanych z funkcjonowaniem niepełnosprawnego dziecka w społeczeństwie. I robi to w absolutnie genialny sposób - nie lukruje rzeczywistości, ale też nie przesadza w drugą stronę.
Kreska jest prosta i bardzo specyficzna. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale moim zdaniem idealnie współgra z podejmowaną tematyką. Poniżej przykładowe klatki:


Prawie całość komiksu jest dostępna na: http://zlanoga.blogspot.com/ (pierwotnie był publikowany w tej formie), a przygody Stasia doczekały się adaptacji teatralnej: https://www.teatrslaski.art.pl/strefawidza/spektakl/116 
Gorąco Was zachęcam do lektury tego komiksu. Uważam, że z odpowiednim komentarzem nauczyciela byłby dobry do poruszania z młodszymi uczniami tematu osób z niepełnosprawnościami. Mnie akurat ominęła większość problemów chłopca, ale do tej pory reaguję alergią na próby zrobienia ze mnie kogoś wyjątkowego tylko dlatego, że pomimo niepełnosprawności, funkcjonuję prawie normalnie ;-)
Ogromne podziękowania należą się Madzie - redaktor naczelnej portalu "Z cyklu". To dzięki niej trafiłam na "Przygody Stasia i Złej Nogi". Magdę możecie kojarzyć również z jej bookstagrama w_porzadku_rzeczy.
                                                                                                                                                   

niedziela, 13 września 2020

Granice fotografii, czyli "Zjawa" Maxa Czornyja



Autor: Max Czornyj
Tytuł: Zjawa (VI tom cyklu z komisarzem Deryłą)
Data premiery: 20 maja 2020
Seria: Mroczna Strona
Wydawnictwo: Filia
ISBN: 9788381950947


Czekałeś na śmierć? Właśnie po ciebie przyszłam. Podobno zdjęcia kradną dusze…
Komisarz Eryk Deryło tkwi w śpiączce. W jego umyśle przewijają się poszarpane sceny.
Tymczasem w Lublinie dochodzi do wyjątkowo sadystycznych morderstw. Na biurko Tamary Haler trafiają zagadkowe zdjęcia zbrodni. Sprawca, który nazywa siebie Fotografem, pogrywa z policją i społeczeństwem. Śledczy muszą działać szybko, by dopaść szaleńca. Migawka aparatu znowu pstryknęła. Kolejna dusza zostanie skradziona. Czy to możliwe, by rozwiązanie sprawy tkwiło w umyśle nieprzytomnego Deryły? (opis wydawniczy)

Przyznam szczerze, że podchodziłam do tej części jak pies do jeża. "Klątwa" podobała mi się tak bardzo, że obawiałam się, że kolejny tom jej nie dorówna, a ja popsuję sobie wrażenia z odbioru.  Nie jest to część idealna, ale całkiem dobra.
Dużym plusem jest dla mnie fakt, że w "Zjawie" powracamy do korzeni serii, czyli motywów religijnych. Pod tym względem Fotograf przypomina Cztery Iksa. Bardzo lubię połączenie umysłu psychopaty i nawiązań religijnych, to zresztą sprawiło, że kilka lat temu sięgnęłam po "Grzech"  Max ponownie sprawnie posługuje się cytatami z Biblii. To również jeden z najbrutalniejszych tomów w serii, uczulam więc na to wrażliwsze osoby. Nie każdy jest w stanie czytać opisy makabrycznego morderstwa dziecka. Opisy, które na dodatek są  realistycznie oddane. Nie, nie jest to spoiler - są to sceny otwierające powieść. 
Ogromnie przypadł mi do gustu sam motyw zdjęć jako medium oddającego emocje. Dodatkowo Czornyj użył tutaj dość ciekawego zabiegu - motywacja sprawcy kłóci się z tym, co czytamy w pojawiających się wstawkach na temat genezy kilku słynnych ujęć w historii. Ta konfrontacja sprawia, że mimowolnie zadajemy sobie pytanie, czy fotografia jest w stanie uchwycić prawdziwe emocje.
Zakończenie trochę przekombinowane. Wiem, że nie każdemu się spodoba. Ja lekko się zawiodłam. Pomimo rozczarowania, miło było wrócić do Deryły i Haler, tym bardziej, że mamy wreszcie okazję poznać bliżej Haler. Fanom cyklu polecam, jestem ciekawa Waszych opinii. Dla mnie to 4 na 5 gwiazdek.


środa, 9 września 2020

Jeden z największych zawodów roku - "Głosy z zaświatów" Remigiusza Mroza



Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Głosy z zaświatów (II tom cyklu o Sewerynie Zaorskim)
Data premiery: 29 stycznia 2020
Wydawnictwo: Filia (Mroczna Strona)
ISBN: 9788380759893


Seweryn Zaorski stara się na nowo ułożyć sobie życie, kiedy do zakładu patomorfologii w Żeromicach zaczynają trafiać ciała małych dzieci z okolicy. Nikt nie potrafi rozwiązać zagadki śmierci młodych ofiar,nic bowiem nie wskazuje na to, by zostały zamordowane. Seweryn jest jednak przekonany, że może stać się głosem tych, którzy mówią już jedynie z zaświatów. Kto i dlaczego zabija niewinne dzieci? I jaki związek ma to z tajemniczymi wiadomościami, które Zaorski zaczyna otrzymywać? Tymczasem Kaja Burzyńska musi zmierzyć się nie tylko z komplikującym się życiem rodzinnym, ale także z upiornym wołaniem tych, których ma na sumieniu. I tych, którzy domagają się sprawiedliwości… (opis wydawniczy)

  
Jak pewnie pamiętacie, pierwszy to tego cyklu mi się podobał i oceniłam go na cztery gwiazdki. Do lektury "Głosów z zaświatów", siadałam z nadzieją, że kontynuacja również przypadnie mi do gustu. Niestety, zawiodłam się.
Pomysł na fabułę nie był zły. Temat powiązany z mało znanym wycinkiem historii był ciekawy i zachęcał do wnikliwszej analizy zagadnienia. Przyznaję, że o "dzieciach Zamojszczyzny" dowiedziałam się właśnie od Mroza. Co zatem poszło nie tak? 
Nie zagrały proporcje. Przez większą część książki wątek romansowy górował nad dreszczowcem. Dodatkowo w tym tomie relacje Kai z Zaorskim są zwyczajnie nudne. Większości sprowadzają się do wzajemnego wzdychania i argumentowania, dlaczego nie możemy być razem. Wiecie, takie "Ciepienia młodego Wertera" w naprawdę kiczowatym wydaniu. Jeśli pamiętacie moją recenzję "Okruchów lustra" Agnieszki Pyzel, to układ Burzyńska-Zaorski poszedł w podobnym kierunku. Dla mnie - zabiło to połowę fabuły.
Wprowadzona przez Mroza tematyka, która miała być "na czasie", dotykająca naprawdę olbrzymiego problemu, jest tutaj trochę na siłę. Opisy też wydawały mi się zbyt dosadne, chyba, że oznaczymy ten thriller jako nieodpowiedni dla osób poniżej szesnastego roku życia. Nie chcę wchodzić w spojlery, dlatego nie napiszę wprost, o który z wątków mi chodzi. 
No dobrze, a jakieś plusy, poza nawiązaniami historycznymi? Owszem są. Podoba mi się, że w tym tomie poznajemy ważną postać z przeszłości Seweryna, która została dość ciekawie, chociaż nieco pobieżnie nakreślona, zakończenia się nie spodziewałam.
Na korzyść działa też audiobookowa forma, czytana przez Andrzeja Chyrę, który zdecydowanie lepiej oddaje charakter postaci niż Marcin Dorociński.
Nie zachęcam, nie polecam, ale fanom nie odradzam. Dla mnie to tylko dwie gwiazdki na pięć i zmarnowany potencjał.



wtorek, 18 sierpnia 2020

Cudownie słodki i zabawny retelling "Pięknej i Bestii" - "Zaczytana i Bestia" Ashley Poston



Autor: Ashley Poston
Tytuł: Zaczytana i Bestia (oryg.: Bookish and the Beast)
Seria: Once upon a con
Data premiery: 12 sierpnia 2020
Wydawnictwo: We Need Ya
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
ISBN: 9788366553026

Rosie Thorne czuje, że wszystko idzie nie tak – nie potrafi napisać eseju rekrutacyjnego na studia, nie może zapomnieć o tajemniczym cosplayerze, którego poznała na ExcelsiConie, a już najmocniej dokucza jej smutek po stracie matki. Tymczasem Vance Reigns, odkąd pamięta, jest gwiazdą Hollywood i cieszy się wszystkimi możliwymi przywilejami, do szczęścia brakuje mu tylko prywatności. Kiedy wybucha skandal, jest zmuszony ukryć się w miejscu, w którym paparazzi na pewno nie będą go szukać: w małym amerykańskim miasteczku. Snując się po przypominającym zamek domu, odkrywa ogromną bibliotekę
Kiedy ścieżki Rosie i Vance’a krzyżują się, a drogocenna książka zostaje przypadkiem zniszczona, Rosie musi odpracować dług. I chociaż większość zagorzałych wielbicieli Starfield ucieszyłaby się z szansy, by pracować w pobliżu samego Vance’a Reignsa, Rosie wie jedno: gość jest dupkiem i trudno go znieść. Ale to dopiero zapowiedź nadchodzących kłopotów! (opis wydawniczy).

"Jaka ta książka jest urocza!" Tak brzmiało moje pierwsze zdanie, gdy ją skończyłam. Powiedziałam to ja, nieczytająca młodzieżówek. Zaskoczeni?
Dlaczego sięgnęłam po tę pozycję? Powody były trzy. "Piękna i Bestia" jest jedną z moich ulubionych bajek. Wiedziałam, że ma tutaj się pojawić bohater niebinarny, więc byłam ciekawa, jak tłumaczka poradzi sobie w tej kwestii z przekładem. Najważniejszy powód jednak to fakt, że po "Strupkach" i "Murze duchów" potrzebowałam lekkiej i zgrabnie napisanej odskoczni. Nie zawiodłam się!
W "Zaczytanej i Bestii" znajdziemy bardzo dużo z oryginalnej bajkowej historii. Mimo to, retelling nie nudzi - wręcz przeciwnie - lektura wciąga od pierwszych stron. Ashley Poston ma lekki, bardzo przyjemny w odbiorze styl, który bardzo dobrze oddała w tłumaczeniu Agnieszka Brodzik. Poza tym bardzo dobrze została rozwiązana kwestia zaimków osobowych i form czasowników w odniesieniu do Quinn. Ogromne brawa za to!
Uwielbiam postaci, które wykreowała autorka. Ojciec Rosie jest zdecydowanie moim ukochanym bohaterem. Śmiałam się, ilekroć pojawiał się na kartach powieści. 
Jeśli szukacie dobrej młodzieżówki, która Was rozbawi i nie znudzi, to zdecydowanie rekomenduję Wam "Zaczytaną i Bestię". Teoretycznie jest to trzecia pozycja z serii, ale jestem żywym przykładem na to, że nie trzeba znać poprzednich tomów, aby czytać tę najnowszą. Dla mnie to 5/5 gwiazdek na Goodreads. Ach, jeszcze jedno: bardzo podoba mi się zastosowany tutaj styl łamania i składu tekstu. 



  

wtorek, 11 sierpnia 2020

Gdy pasja staje się obsesją i odbiera zdrowy rozsądek - "Mur duchów" Sary Moss



Autor: Sarah Moss
Tytuł: Mur duchów (oryg.: Ghost Wall)
Data premiery: 29 lipca 2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Tłumaczenie: Paulina Surniak
ISBN: 9788366553880

To byłło moje pierwsze spotkanie z autorką i na pewno nie ostatnie. Wiecie, że jestem wymagającym czytelnikiem. Sarah Moss mną wstrząsnęła, jednocześnie zachwycając. Długo nie zapomnę tej historii.
"Mur duchów" to z pozoru prosta opowieść o archeologicznym eksperymencie. Członkowie zorganizowanego obozu letniego mieli zbliżyć się do realiów życia ludzi z epoki żelaza. Historię poznajemy z perspektywy Sylvie, która przyjeźdża na miejsce obozowania wraz z rodzicami. Bill, który na co dzień jest kierowcą autobusu bardzo interesuje się historią Brytów. Z pozoru niewinna pasja ujawnia najciemniejsze strony ojca dziewczynki. Jak wiele poświęci w imię swoich zainteresowań?
"Mur duchów" to przerażająca, niezwykle realistycznie opisana opowieść o przemocy w rodzinie, pasji, która traktowana  zbyt poważnie, o mały włos nie doprowadza do tragedii na oczach wielu świadków. Sarah Moss w przejmująco prosty sposób ukazuje przywiązanie ofiary do oprawcyi mechanizmach ludzkiej psychiki. Ta prostota stylu w zderzeniu z fabułą, uderzyła mnie najbardziej. 
Sięgając po tę pozycję, miejcie świadomość, że to nie będzie przyjemna lektura. Uprzedzam, że opisy są wręcz naturalistyczne. To książka wymagająca skupienia od czytelnika. Ma specyficzną konstrukcję dialogów, które nie są wyróżnione akapitem - są integralną częścią tekstu.
"Mur duchów" to nie jest książka dla każdego. Jeśli zechcecie zapoznać się z powieścią Sary Moss, to Was zachęcam. Oceniłam ją na 4/5 na Goodreads.



sobota, 1 sierpnia 2020

Wehikuł czasu, czyli "Daisy Jones & The Six" Taylor Jenkins Reid


Autor: Taylor Jenkins Reid
Tytuł: Daisy Jones & The Six
Data wydania: 15 lipca 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
ISBN: 9788366553378



12 lipca 1979 roku. Daisy Jones & The Six, najsławniejszy zespół rock’n’rollowy na świecie, daje koncert, na którym szaleje tysiące osób. Nikt jeszcze nie wie, że to ich ostatni wspólny występ. Jak doszło do tego, że kultowy zespół, którego piosenki królowały na wszystkich potańcówkach, przestał istnieć tak nagle? To, co stało się między członkami zespołu, było wielka tajemnicą. Aż do teraz. (opis wydawniczy)


Wzbraniałam się przed przeczytaniem "Siedmiu mężów Evelyn Hugo", bo ta książka atakowała mnie w zeszłym roku ze wszystkich stron, wszyscy o niej mówili. Podobnie było z "Daisy Jones", ale tu podskórnie czułam, że długo się jej nie oprę. Uwielbiam muzykę lat siedemdziesiątych i wiedziałam, że to będzie coś dla mnie.
Nietypowa forma sprawia, że dosłownie czujemy się, jakbyśmy przenieśli się w czasie i obserwowali karierę prawdziwego zespołu. Tu nie ma miejsca na komentarz narratora. To wywiad, a więc otrzymujemy szansę, aby każdą z postaci poznać nie tylko przez jej własne wypowiedzi, ale, co ważniejsze, wypowiedzi innych. Od pierwszych stron Daisy bardzo mi kogoś przypominała. Dość szybko zrozumiałam, że ta postać ma dużo cech Janis Joplin. Co zabawne "Mercedes Benz" pojawia się na kartach "Daisy Jones".
Przez tę książkę się płynie. Uwielbiam tych bohaterów. Wszyscy są genialnie nakreśleni. Jeżeli liczycie tylko na dobrą zabawę podczas lektury, to nie jest to właściwa pozycja. Taylor Jenkins Reid nie ucieka od trudnych tematów: uzależnienia od alkoholu i narkotyków czy aborcji. O czym tak naprawdę jest "Daisy Jones & The Six"? Dla mnie o dwóch kwestiach: muzyce i potwornej, niszczącej samotności. Tyle ode mnie. Warto sięgnąć po tę powieść! 5/5 gwiazdek.


piątek, 31 lipca 2020

Debiut, który boli, ale i zachwyca - "Strupki" Pauliny Jóźwik



Autor: Paulina Jóźwik
Tytuł: Strupki
Data wydania: 9 grudnia 2019
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 9788324070206



Mam ostatnio szczęście do dobrych książek. "Strupki" to kolejna recenzja we współpracy z Woblink.com i kolejny strzał w dziesiątkę. Znów nie umieszczam opisu wydawniczego - jest naprawdę zbędny.
"Strupki" to debiutancka powieść Pauliny Jóźwik. Ja zwykle nie jestem fanką tych pierwszych literackich tworów, w tym się zakochałam. Dlaczego?
Są takie książki, które czyta się emocjami i po które trzeba sięgnąć w odpowiednim momencie swojego życia, by aż do bólu je poczuć. Autorka wypuściła mnie na emocjonalny tor przeszkód. W pewnym momencie zupełnie nie mogłam jej czytać. Dodam, że czasem mam podobnie z twórczością mojego ukochanego Wiesława Myśliwskiego, więc chyba nie muszę mówić więcej.
"Strupki" to wielkie tematy zamknięte w krótkiej formie. Powieść ma niewiele ponad dwieście stron. To książka o pamięci, poszukiwaniu siebie, próbie odnalezienia korzeni, o pragnieniu miłości i akceptacji.
Bardzo podoba mi się także konstrukcja. Jedno wspomnienie prowadzi do kolejnego. Odnosiłam wrażenie, że wraz z Polą nawlekam kolejne koraliki na nić pamięci. Nie spodziewajcie się tutaj wartkiej akcji. To ten typ prozy, którą czyta się wolno, a gdy ją odkładamy, długo jeszcze nie pozwala o sobie zapomnieć. Bardzo Wam polecam tę pozycję. 5/5 gwiazdek wystawione bez wahania! 



niedziela, 26 lipca 2020

Upadek reżimu, czyli "Testamenty" Margaret Atwood


Autor: Margaret Atwood
Tytuł: Testamenty (oryg.: The Testaments)
Data wydania: 26 lutego 2020
Wydawnictwo: Wielka Litera
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
ISBN: 9788380324299


W dzisiejszej recenzji znowu pominę opis wydawniczy. Przyczyny są dwie: opis wydawnictwa zawiera dość znaczący błąd, poza tym naprawdę warto podejść do tej pozycji ze świeżą głową, niewiele o niej wiedząc. Mamy tu trzy perspektywy: Ciotki Lidii, Agnes - dziewczynki mieszkającej w Gileadzie i Daisy - nastolatki, która obserwuje reżim z Kanady. Co łączy te trzy bohaterki? O tym musicie przekonać się sami, sięgając po "Testamenty".
Powieść jest napisaną po latach kontynuacją "Opowieści podręcznej". Pojawiają się tu wątki serialowe, ale nie tylko, więc warto sięgnąć po tę powieść. Czy była potrzebna?  Tak i nie. 
W "Testamentach" zapoznajemy się z początkami budowania reżimu Gileadu, a to naprawdę ciekawy aspekt. Dowiadujemy się także z jakich środowisk i w jaki sposób rekrutowane były Ciotki. Przyznam, że był to jeden z tych wątków, którego w "Opowieści podręcznej" mi brakowało. Z drugiej strony - "Opowieść..." jest dla mnie zamkniętą całością, która nie potrzebowała kontynuacji. Niedopowiedzenia w dystopiach są zasadne.
Atwood, jak zwykle, zachwyca stylem. Uwielbiam sposób, w jaki buduje historie. Poza tym udało jej się coś niewyobrażalnego. Sprawiła, że czytelnik polubi najbardziej znienawidzoną postać. Za dużo nie mogę zdradzić, ale powiem, że cały ten wątek skojarzył mi się z "Kreonem" Maanamu. Żałuję natomiast, że Paweł Lipszyc nie zachował w tłumaczeniu pojęcia "Gospożona". Zastąpił je "Ekonożoną". Nie jest to błędem, ale gdy czyta się "Testamenty" bezpośrednio po "Opowieści podręcznej" to trochę razi.
Zachęcam Was do lektury. Dla mnie to 4,5/5 gwiazdek! Przyjrzyjcie się detalowi okładki, która jest świetna.


czwartek, 16 lipca 2020

Gilead - piekło kobiet ("Opowieść podręcznej" Margaret Atwood)


Autor: Margaret Atwood
Tytuł: Opowieść podręcznej (oryg.: The Handmaid's Tale)
Data wydania: 26 lutego 2020 (pierwsze polskie wydanie: 1 stycznia 1992)
Wydawnictwo: Wielka Litera
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
ISBN: 9788380324398


Nie zamieszczam opisu. Zakładam, że każdy wie, o czym jest ta powieść. Muszę się do czegoś przyznać. Na studiach nie przebrnęłam przez tę pozycję, chyba po prostu po "Nowym wspaniałym świecie" Huxleya miałam dość antyutopii. Uznałam, że teraz będzie odpowiedni czas dla tej pozycji. I była to bardzo dobra decyzja.
Co mnie najbardziej zaskoczyło? Styl Atwood, który nie jest bardzo rozbudowany, wzniosły. Jest raczej prosty, gawędziarski, choć służy do mówienia o trudnych sprawach. Ja pokochałam go od pierwszego rozdziału. Ogromnie lubię, gdy o ważnych rzeczach pisze się w prosty sposób. Taka właśnie surowość stylu sprawia, że powieść wywołuje na czytelnikach jeszcze większe wrażenie.
Kolejne miłe zaskoczenie, to postać Sereny Joy - w powieści jej postawa i zachowanie wydawały mi się bardziej realistyczne i umotywowane niż w obu ekranizacjach (filmowej i serialowej). Znałam zakończenie, a jednak mnie zaskoczyło. Podoba mi się, że autorka pozostawiła je otwarte, takie nie do końca jednoznacznie nakreślone.
Gdy w 1985 roku Margaret Atwood wydała "Opowieść podręcznej", z pewnością nie sądziła, jak wiele rzeczy, które opisała, będzie bliskie rzeczywistości ponad 30 lat później. To naprawdę przerażające. To lektura trudna, wymagająca, ale każdy powinien poznać tę historię. Moja ocena to 5/5.

"Republika Gileadu, powiedziała Ciotka Lidia, nie ma granic. Gilead jest w nas."

 

środa, 8 lipca 2020

"Dom jest tam, gdzie Happy!" "Pod kluczem" Ruth Ware


Autor: Ruth Ware
Tytuł: Pod kluczem (oryg.: The Turn of the Key)
Data premiery: 1 lipca 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Tłumaczenie: Anna Tomczyk
ISBN:  9788366553668


„Panie Wrexham, to ja jestem tą nianią ze sprawy Elincourtów. I nie zabiłam tego dziecka.”
Intratna oferta pracy w charakterze niani skłania Rowan do złożenia aplikacji. Gdy dziewczyna dostaje odpowiedź na swoje zgłoszenie, dowiaduje się, że wokół domu państwa Elincourtów krąży wiele przesądów dotyczących jego historii – mówi się nawet, że jest on nawiedzony. Co więcej, w ciągu ostatnich czternastu miesięcy aż cztery nianie zrezygnowały z pracy w tym miejscu. To jednak nie zniechęca Rowan, która udaje się na rozmowę kwalifikacyjną. Wiktoriański dom, zbudowany w pewnym oddaleniu od miasta, urządzony jest nowocześnie, a w jego wnętrzach widać przepych. Rowan od razu czuje, że pragnie tej pracy, tego domu, pragnie być częścią tej idealnej rodziny. I to mimo ostrzeżeń i narastającego niepokoju, który zaczyna odczuwać, przebywając w domu Elincourtów.Ale przecież to wszystko jest zbyt piękne, żeby było realne. Prawda? (opis wydawniczy)

"Pod kluczem" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ruth Ware, jedna z tych pozycji, po które sięgnęłam z polecenia innego recenzenta i zarazem patrona tej powieści (dziękuję, Łukasz!). Mogę już teraz powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych thrillerów tego roku. Wiecie, że mnie trudno pozytywnie zaskoczyć, a tutaj idealnie wszystko do siebie pasowało.
"Pod kluczem" ma wszystkie cechy idealnego thrillera. Od pierwszych stron czuć przyjemny dreszcz niepokoju na plecach, fabuła nie jest przewidywalna, a zakończenie mnie zaskoczyło.
Tak naprawdę nie wiem, co w tym dreszczowcu jest najbardziej przerażające: dziecięcy bohaterowie czy wiktoriańska posiadłość najeżona technologią do granic możliwości. Wyobraźcie sobie dom w całości sterowany przez aplikację - wzbudza niepokój, prawda? 
Żaden z bohaterów nie jest jednoznaczny. Każdy ma tu swoje sekrety i grzeszki. Wszystkie postaci są też nieźle nakreślone.
Bardzo zaskakująca w "Pod kluczem" jest forma. Chyba pierwszy raz spotykam się z tym, że całość fabuły jest ujęta w formie listów. Dla thrillera to dość niecodzienna forma.
Gwarantuję, że nie odłożycie tej książki, dopóki nie poznacie zakończenia! Mam nadzieję, że spodoba Wam się równie mocno, jak mnie. Dla mnie to 5/5 gwiazdek.


piątek, 3 lipca 2020

Romans z ważnymi tematami w tle - "To, co bliskie sercu" Katherine Center

Autor: Katherine Center
Tytuł: To, co bliskie sercu (oryg.: Things You Save in a Fire)
Wydawnictwo: Muza S.A.
Data premiery: 3 czerwca 2020
Tłumaczenie: Agnieszka Wilga
ISBN: 9788328713840

Cassie Hanwell wiedzie spokojne i poukładane życie. Pracuje w straży pożarnej w teksańskim mieście Austin i jako jedna z nielicznych kobiet regularnie uczestniczy w wielu akcjach. Pewnego dnia niespodziewany telefon od matki burzy jej spokój. Poważnie chora kobieta, która przed laty porzuciła męża i córkę, teraz potrzebuje jej pomocy.

Staroświecka jednostka strażacka w Massachusetts, gdzie przenosi się Cassie, w niczym nie przypomina jej poprzedniego miejsca pracy. Brakuje funduszy i nowoczesnego sprzętu, a nowi koledzy są nieokrzesani i mają swoje grubiańskie zwyczaje. Nie są zachwyceni, gdy do ich męskiego zespołu dołącza kobieta. Sumienna i obowiązkowa Cassie staje przed dużym wyzwaniem: musi odnaleźć się w nowym środowisku, a oprócz tego naprawić relacje z matką i uporać się z koszmarami z przeszłości. Na jej drodze staje też zabójczo przystojny strażak, przez którego trzymanie się zasady: "Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracy" może się okazać niewykonalne. (opis wydawniczy)

Katherine Center w ubiegłym roku zachwyciła mnie "Milionem nowych chwil". więc gdy wydawnictwo Muza zaproponowało mi zrecenzowanie jej nowej powieści, byłam niemal pewna, że się nie zawiodę. A jednak tym razem coś nie do końca zagrało.
Autorka kolejny raz porusza ważne tematy w cieniu pierwszoplanowego romansu. To jedna z rzeczy, która ogromnie mi się w jej powieściach podoba. Tym razem dotyka tematyki gwałtu, choroby nowotworowej i uzależnienia od opiatów. Szkoda, że dzieje się tak dopiero mniej więcej w 2/3 książki. To, co otrzymujemy wcześniej jest przegadane i chwilami zbyt cukierkowe, nawet jak na romans. Główna bohaterka zachowuje się dokładnie tak, jak nie powinna. Jest kreowana z jednej strony na silną, niezależną kobietę, z drugiej - zachowuje się jak zakochana małolata. Bardzo mi to zgrzytało. Gdyby nie ostatnie 170 stron, oceniłabym tę powieść tylko na dwie gwiazdki na Goodreads. Koncówka to Center, którą pamiętam z poprzedniej powieści, ta, która urzeka stylem i emocjami. To właśnie od tego momentu moja ocena "Tego, co bliskie sercu" zaczęła wzrastać i ostatecznie stanęło na czterech gwiazdkach.
Przeczytajcie, bo warto, zwłaszcza w upalne letnie dni. Dla wielu będzie to idealna wakacyjna lektura! Ja zawsze muszę trochę pomarudzić ;)


sobota, 20 czerwca 2020

Orwell w formie graficznej - perełka, która zachwyca!


Autor: George Orwell
Ilustracje: Odyr
Tytuł: Folwark zwierzęcy. Powieść graficzna (oryg.: Animal Farm)
Data wydania: 20 maja 2020
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
ISBN: 9788376868691


Mam nadzieję, że treści "Folwarku zwierzęcego" Orwella nikomu nie trzeba streszczać. Większość czytała go jako lekturę szkolną w szkole średniej. Warto odświeżyć sobie tę powieść, zwłaszcza w kontekście aktualnych wydarzeń. Zróbcie to!
"Folwark zwierzęcy" narysowany przez Odyra jest perełką. Zachwyca kreską, która przypomina akwarele. Ilustracje są wesołe i kolorowe dokładnie tam, gdzie jest to potrzebne, złowieszcze i z okrojoną kolorystyką, gdy wymaga tego fabuła. Idealnie dopełniają treść. 


Treść nie została drastycznie okrojona, czy zmieniona, czego się obawiałam. Natomiast wydaje mi się, że w komiksowej formie jest przystępniejsza dla młodego czytelnika. Spory plus takich pozycji.
Kilka dni temu gruchnęła wieść, że premier chciałby wprowadzenia gier komputerowych na listę lektur. Rozumiem zmiany kanonu, ale zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby wciągnięcie powieści graficznych na listę lektur nieobowiązkowych. Oczywiście, mam na myśli powieści graficzne przeznaczone dla starszej młodzieży lub dorosłych. Myślę, że byłaby to ciekawa forma porównawcza w przypadku graficznych wersji lektur (wystarczy wspomnieć, że jako komiks ukazało się również "Zabić drozda" Harper Lee czy, nieprzetłumaczona jeszcze na polski, "The Handmaid's Tale" Atwood). 
Świetna robota, Jaguar! Ogromnie się cieszę, że to wydaliście i mam cichą nadzieję na polskie wydanie graficznej wersji "Opowieści podręcznej".


piątek, 19 czerwca 2020

Brytyjscy "Mali Bogowie"? "Na sygnale" Lysy Walder


Autor: Lysa Walder
Tytuł: Na sygnale. Z życia ratownika medycznego (oryg.: Rapid Response: True Stories of My Life as a Paramedic)
Data wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Filia
Tłumacz: Emilia Skowrońska
ISBN: 9788381950701


Recenzja tego reportażu jest chyba najbardziej opóźniona w stosunku do tego, kiedy otrzymałam tę pozycję. Dostałam ją jakoś na początku marca. W kraju właśnie zaczynała się pandemia, wydawnictwa przesunęły lub odwołały premiery, a recenzenci dostawali książki w wersji elektronicznej. Z powodu, o którym nie chcę jeszcze mówić za wiele, bardzo interesowałam się tym reportażem. Dziś mogę Wam zdradzić, że warto czytać wspomnienia Lysy w konfrontacji z "Małymi Bogami 2" Pawła Reszki. Można sobie wtedy porównać dwa różne systemy ochrony zdrowia i warunki pracy ratowników medycznych w Polsce i w Wielkiej Brytanii.
Podobnie jak w przypadku książki Reszki, "Na sygnale" czyta się jednym tchem. Autorka ma styl mniej surowy od polskiego dziennikarza, jej opowieść jest nacechowana emocjonalnie. Wynika to z dwóch rzeczy, Lysa była w samym centrum wydarzeń, które opisuje, udzielała pomocy. Poza tym, mam wrażenie, że dużą rolę odgrywa tutaj kobiece postrzeganie świata. Naprawdę czujemy emocje, które jej towarzyszyły. To zdecydowany plus.
Dla osób, które znają polski system ratownictwa medycznego, niektóre fragmenty "Na sygnale" wydadzą się dziwne. W Polsce większość ratowników medycznych ma wiedzę praktycznie równą lekarzom, w Anglii pomoc, której udziela załoga karetek jest bardzo ograniczona i właściwie sprowadza się do podania podstawowych leków, płynów i dostarczeniu pacjenta do szpitala. Mniejszych i większych różnic jest naprawdę sporo, o czym przekonacie się w czasie lektury.
Dla mnie czegoś w tym reportażu zabrakło, dlatego oceniłam go tylko na 3,5 gwiazdki na Goodreads.
Zachęcam Was jednak abyście po niego sięgnęli i poznali tych kilkanaście niezwykłych historii z życia ratownika medycznego.


poniedziałek, 8 czerwca 2020

Jak wiele poświęcisz, by osiągnąć cel? "Obserwatorka" Alicji Sinickiej


Autor: Alicja Sinicka
Tytuł: Obserwatorka
Data premiery: 20 maja 2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 9788366520752


Iza i Arek kiedyś byli przyjaciółmi. Wychowali się na tym samym oławskim osiedlu. Ona w ubóstwie, ON w pięknym domu z dużymi oknami. Zawsze ją fascynował, ale miała wrażenie, że są z innych światów, które do siebie nie pasują.
Po latach spotykają się na izbie przyjęć szpitala w Oławie. Doktor Arkadiusz Milski z trudem rozpoznaje w pobitej dziewczynie dawną znajomą. Ich relacja odżywa i budzi namiętne uczucia. Arek czuje, że to właśnie z Izą może ułożyć sobie życie po tragicznej śmierci swojej partnerki.

Ktoś chce pokrzyżować ich plany. Iza dostaje na Facebooku dziwne wiadomości. Pod drzwiami znajduje róże. Czuje, że jest obserwowana, i zaczyna mieć pewność, że śmierć byłej dziewczyny Arka wcale nie była nieszczęśliwym wypadkiem. Czy jej też grozi niebezpieczeństwo?


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Alicji Sinickiej. Z pewnością nie ostatnie. "Obserwatorka" to całkiem nieźle skrojony dreszczowiec z intrygującą główną bohaterką. To właśnie Iza jest narratorką. Od początku czujemy, że nie możemy jej ufać i to właśnie sprawia, że szybko zatapiamy się w tej historii i nie chcemy jej odłożyć, dopóki nie poznamy zakończenia. Bardzo lubię taki typ narratora.
Ogromnie podoba mi się tematyka, po którą sięga autorka. To pierwsza pozycja w polskiej literaturze współczesnej, w której natknęłam się na wykorzystanie problematyki dewiacji seksualnej. Duży plus za nietypowy pomysł. Naturalny język sprawia, że przez "Obserwatorkę" dosłownie się płynie. Ja zarwałam noc przy tej książce.
"Obserwatorka" nie jest thrillerem bez wad. Moim zdaniem za wiele jest w niej odniesień do "nałogowej osobowości". Wolałabym, aby było to jedynie wspomniane raz czy dwa. Psuje to, niestety, efekt zaskoczenia zakończeniem. Wprawny czytelnik dość szybko domyśli się rozwiązania. Szkoda. Daję "Obserwatorce" mocne 6/10 za przyjemny dreszcz niepokoju na plecach w czasie lektury. Jeśli chcecie sięgnąć po tę powieść, do czego Was zachęcam, to możecie nabyć ją w formie elekronicznej na przykład tutaj: https://woblink.com/ebook/obserwatorka-alicja-sinicka-186846u?gclid=EAIaIQobChMI58TrqJ_y6QIVkkDgCh3B9QllEAEYASACEgIR6vD_BwE


środa, 27 maja 2020

Żyć życiem kogoś innego, czyli "Ostatni lot" Julie Clark



Autor: Julie Clark
Tytuł: Ostatni lot (oryg. Tle last flight)
Data premiery: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Muza S.A.
Tłumaczenie: Paweł Wolak
ISBN: 9788328712119


Podróż służbowa, w którą Claire ma się udać sama, to dla niej niepowtarzalna szansa, by wreszcie uwolnić się od męża psychopaty. Na lotnisku w jednym z barów kobieta przypadkowo spotyka Evę, z równą determinacją próbującą zerwać z przeszłością. Strach i pragnienie ucieczki są tak silne, że dwie nieznajome kobiety podejmują spontaniczną decyzję, która na zawsze odmieni ich życie. Zdesperowane postanawiają wymienić się kartami pokładowymi: Claire poleci jako Eva do Oakland, a Eva do Portoryko jako Claire. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nikt nie odkryje prawdy, zostawią przeszłość za sobą i zaczną nowe życie.Claire Cook wiedzie idealne życie u boku Rory’ego, wspaniałego męża. Związek z zamożnym politykiem, luksusowe mieszkanie na Manhattanie i żadnych powodów do zmartwień. Ale to tylko pozory. Za zamkniętymi drzwiami ich domu nic nie jest takie, jak się wydaje. Apodyktyczny mąż nie potrafi zapanować nad swoim wybuchowym charakterem i wyładowuje agresję na żonie, a armia jego lojalnych pracowników śledzi każdy ruch Claire. I choć Rory kontroluje żonę przez całą dobę, to nie wie, że Claire od miesięcy planuje ucieczkę. (opis wydawniczy).

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza S.A. miałam przyjemność przedpremierowo sięgnąć po thriller Julie Clark "Ostatni lot". Od początku przeczuwałam, że będzie to coś dobrego. Mój czytelniczy nos mnie nie zawiódł.
To powieść od dwóch silnych kobiecych osobowościach, które życie zmusza do ucieczki i zniknięcia na zawsze. Bardzo podoba mi się to, że autorka nie boi się trudnych tematów, takich jak przemoc domowa czy konflikt z prawem. Dobrze rozwija portrety psychologiczne swoich bohaterek, choć muszę przyznać, że od jakiegoś momentu bardziej ciekawiła mnie historia Claire niż Evy. Mimo kilku naciąganych elementów (wątek Danielle), fabuła wciąga i sprawia, że nie chce się tej książki odłożyć. Dodatkowo język jest dobry, nie zauważyłam zgrzytów, które czasem odbierają chęć czytania. Z pewnością jest to zasługa nie tylko Julie Clark, ale także tłumacza - Pawła Wolaka, który zapadł mi w pamięć jako sprawny translator powieści Helen Hoang.


No dobrze, skoro ten thriller jest dobry, dlaczego dałam mu na Goodreads tylko cztery gwiazdki? Otóż nie do końca przypadła mi do gustu narracja. W większości trzecioosobowa, z niewielkimi fragmentami pisanymi w pierwszej osobie. Liczyłam na to, że przy konstrukcji naprzemiennej (rozdział Claire, rozdział Evy), proporcje będą odwrócone i autorka częściej przyjmie perspektywę postaci.
Sięgnijcie po "Ostatni lot", gdy już będzie miał swoją premierę w Polsce. Mam nadzieję, że również Wam się spodoba!
PS:Wydawnictwo kolejny raz zrobiło świetną akcję promocyjną. Zobaczcie sami.




czwartek, 21 maja 2020

Jak dobrze znasz swoich najbliższych? "Wyrwa" Wojciecha Chmielarza


Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Wyrwa
Data wydania: 6 maja 2020
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN: 9788366500167


Kiedy Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina zginęła w wypadku samochodowym, myśli, że wali mu się cały świat. Jak powiedzieć dwóm córeczkom, że właśnie straciły matkę? Jak powiedzieć teściom? Jak ma teraz funkcjonować, gdy dotychczasowe, spokojne życie nagle szarzeje i zmienia się w ciąg udręk? (fragment opisu wydawniczego)


Nieczęsto zdarza mi się ucinać opis wydawniczy, który Wam prezentuje. W przypadku "Wyrwy" odnoszę wrażenie, że wydawnictwo ujawnia zbyt dużo i po części psuje czytelnikom odkrywanie elementów fabuły, dlatego wybrałam z opisu jedynie fragment.
Przyznam szczerze, że mam problem z zakwalifikowaniem gatunkowym tej powieści. Raczej nie nazwałabym jej thrillerem psychologicznym, tylko naprawdę dobrą obyczajówką z elementami thrillera psychologicznego.
Chmielarz powraca w swojej najwyższej formie. Powieść jest naprawdę dobra, niemal jak "Żmijowisko". Znów dostajemy klimat małej miejscowości, sekretów i kłamstw. Genialnie rozbudowana jest psychologia postaci, również bohaterów pobocznych, a to duży plus. Język jak zwykle bardzo żywy, choć momentami trochę za mocno nasycony potocyzmami i wulgaryzmami, to jednak czyta się dobrze.
Polecam tę historię! Myślę, że nie będziecie zawiedzeni. Ode mnie 7/10.


niedziela, 17 maja 2020

Polska "lawendowa mafia", czyli "Zabawa w chowanego" braci Sekielskich


Pomysł i realizacja dziennikarska: Tomasz Sekielski
Produkcja: Marek Sekielski
Finansowanie: Zbiórka na portalu Patronite.pl
Data premiery: 16 maja 2020
Dostępność: https://www.youtube.com/watch?v=T0ym5kPf3Vc&t=1173s  (YouTube; kanał Tomasza Sekielskiego)


Niemal dokładnie rok po "Tylko nie mów nikomu", pojawił się drugi z cyklu dokumentów braci Sekielskich poruszający temat pedofilii w polskim kościele katolickim. "Zabawa w chowanego" jest jeszcze boleśniejsza w wymowie. Główną osią jest tutaj historia dwóch braci wykorzystywanych przez księdza Arkadiusza Hajdasza. Duchowny był na tyle bezczelny w swoich działaniach, że molestował chłopców w ich domu, nawet podczas obecności rodziców. Całkowicie uśpił czujność dorosłych, wykorzystując fakt, że ojciec rodziny był organistą i wraz z rodziną mieszkał w służbowym mieszkaniu w domu parafialnym.
Konstrukcja filmu jest bardziej przemyślana, poukładana niż w "Tylko nie mów nikomu". Sekielscy rozwinęli się przez ten rok jako twórcy w bardzo dobrym kierunku. Tak, jak w przypadku poprzedniego dokumentu, dotykają bardzo trudnych tematółw z wyczuciem i delikatnością. Komentarza jest tutaj niewiele, bo i ten jest zbędny. Ogromnie podobają mi się elementy wizualizacji. Te surowe rzeźby bardzo działają na wyobraźnię widza. Już w dobę po premierze, gdy publikuję tę recenzję, obraz ma ponad 2,5 miliona wyświetleń. Nadal wierzę, że takie dokumenty coś przełamią, że zniknie tarcza ochronna dla "wilków w sutannach". Wstrząsający jest fakt, że Hajdasz potrafi swojej ofierze powiedzieć jedynie: "Ojoj." To jedno słowo będzie jeszcze długo brzmiało w moich uszach.



W dokumencie oprócz historii ofiar, obserwujemy całą machinę, która pozwala kryć akty pedofilii popełniane przez duchownych. To właśnie tytułowa "zabawa w chowanego" - przenoszenie z parafii do parafii. "Mafia lawendowa" na czele z biskupem Janiakiem działa wyjątkowo sprawnie. Od wielu lat wątpię, że polski kościół jako instytucja może się zmienić. Ważniejsze są zmiany, które powoli następują w świadomości wiernych. Wiele lat temu miałam przyjemność poznać wyjątkowego człowieka - jednego z nielicznych, który otwarcie przeciwstawiał się i walczył z "chorobą rzymską". Od kilkunastu lat profesor Tomasz Polak, bo o nim mowa, nie jest księdzem. Ożenił się i wreszcie może otwarcie mówić, co myśli. Gdy oglądałam dokument Sekielskich, w uszach pobrzmiewały mi słowa Profesora. I tak sobie myślę, że to właśnie z nimi Was zostawię na koniec tej recenzji. I piosenką Kory, która wybrzmiewa w końcówce filmu. Posłuchajcie koniecznie!



wtorek, 12 maja 2020

"Aktorem - tak jak alkoholikiem - jest się do końca życia." Monodram "Ta cisza to ja".



Występuje: Jacek Kawalec 
Autor: Jan Jakub Należyty
Reżyseria:Dariusz Szada-Borzyszkowski
Efekty specjalne: Maciej Pol 
Muzyka: Maciej Mucha 
Projekt scenograficzny: Jarosław Perszko  
Czas trwania spektaklu: 1 godz. 20 min


Tak, jak napisałam wczoraj na Facebooku - to pierwszy spektakl, który doprowadził mnie do łez. Już tłumaczę dlaczego. Monodram "Ta cisza to ja" jest historią Jakuba - aktora, który traci w życiu wszystko, co ma przez nałóg. Podczas spektaklu obserwujemy go w bardzo różnych sytuacjach - od alkoholowego delirium do jego kolejnych prób zarobienia graniem na ulicy na kolejną flaszkę. Tak, to historia nałogu, staczania się, przepitego talentu, ale przede wszystkim opowieść o samotności.
Jacek Kawalec daje w tym spektaklu 1000 % swojego talentu, emocji. Tutaj każda żyła jest na wierzchu. Widz naprawdę to czuje. W budowaniu klimatu pomaga też bardzo dobre operowanie światłem. Całość jest po prostu rewelacyjna, a końcowa scena śpiewania własnej "Modlitwy" do muzyki Okudżawy na bardzo długo zostanie mi w pamięci. Gorąco Wam polecam, jeśli będziecie mieli okazję - wybierzcie się na to przedstawienie!


piątek, 1 maja 2020

Małe miasteczka mają swoje mroczne tajemnice - "Listy zza grobu" Remigiusza Mroza


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Listy zza grobu (tom I cyklu z Sewerynem Zaorskim)
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 15 maja 2019
ISBN: 9788380756830



Dwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska wciąż otrzymuje od niego wiadomości. Zadbał o to, przygotowując je zawczasu i zlecając coroczną wysyłkę tego samego, pozornie przypadkowego dnia. Po czasie Kaja traktuje to już jedynie jako zwyczajną tradycję – aż do momentu, gdy w listach zaczyna dostrzegać drugie dno…

Tymczasem do miasteczka po dwudziestu dwóch latach wraca Seweryn Zaorski. Patomorfolog i samotny ojciec dwójki dzieci kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i rozpoczyna remont. W zniszczonym garażu odnajduje zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad…

Przyznam, że w pewnym sensie mam kłopot z recenzją tej pozycji. Uwielbiam wykreowane tutaj postaci (zwłaszcza Seweryna), podoba mi się naładowanie powieści naprawdę niezłą muzyką ("Oczy szeroko zamknięte" na długo będą mi się kojarzyć z Burzą i Zaorskim). Jest jednak małe ale...
Pierwsza 1/3 książki bardzo mnie zaintrygowała, poczułam się troszkę jak w powieściach Dana Browna, następnie zaczęło się robić nudno i chciałam już zrezygnować (jedna ze scen wydała mi się kompletnie zbędna). Jednak Mróz nie byłby sobą, gdyby nie wywrócił całej historii do góry nogami w ostatniej części. Po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać naprawdę dobre zakończenia, więc jeśli tak jak ja zaczniecie się zastanawiać w połowie nad porzuceniem lektury, to dajcie szansę tej pozycji. Może nie jest to najlepsza pozycja Remigiusza, ale całkiem niezła. Ja z przyjemnością sięgnę za jakiś czas po tom drugi. 

sobota, 25 kwietnia 2020

Skandynawski erotyk - inny niż wszystkie ("Satyricon")



Autor: Gertrud Hellbrand
Tytuł: Satyricon
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 25 marca 2020
Tłumaczenie: Agata Teperek
ISBN: 9788366500020



Na pierwszym roku studiów Olivia poznaje ekscentryczne i fascynujące rodzeństwo Bodinów. I chociaż odnosi wrażenie, że Renée złożyła ją w darze bratu, decyduje się mimo wszystko wejść do gry, której zasad nie zna. Wraz z grupką przyjaciół tworzy dekadencki krąg – Satyricon. Spotykają się w dużym, starym mieszkaniu, żeby pić i dyskutować o sztuce, literaturze i erotyce, a także eksperymentować z własną seksualnością. Zakochana w Rufusie O – jak bywa nazywana przez przyjaciół Olivia – odkrywa mroczne strony swojej osobowości, które okazują się znamienne dla jej dalszego życia.

"Satyricon" nie jest wybitną książką. Recenzuję ją, ponieważ jest inna - mroczna, tajemnicza, bezpruderyjna. Ma w sobie coś charakterystycznego dla literatury skandynawskiej - taką pozorną bezemocjonalność. To trochę tak, jakbyśmy oglądali kolejne obrazy w galerii sztuki. Nota bene to właśnie obraz jest tutaj głównytm motywem przewodnim - "Nimfa i Satyr" A Cabanel.
Powieść kojarzy mi się mocno z filmem Xaviera Dolana "Wyśnione miłości", bo choć scen seksu jest w niej sporo, to większy ładunek napięcia seksualnego niesie to, co pomiędzy scenami zbliżeń.
(...) seksualność jest mroczną i prymitywną, ciemną prastarą siłą, której nigdy nie uda nam się do końca pojąć i okiełznać.

Wszyscy są tu Nimfą i Satyrem potrochu. Powieść Gertrud Hellbrand prowokuje czytelnika do odpowiedzi na kilka pytań o ludzką naturę. Ja nie tak łatwo uwolnię się z tej pozycji. Fragmenty rezonują mi jeszcze w głowie. A Wy? Czy dacie się wciągnąć w ten mroczny świat wykreowany na kartach "Satyriconu"?





niedziela, 19 kwietnia 2020

Konwenanse i zamknięte społeczności - czy można się z nich wyzwolić?


Reżyseria: Céline Sciamma
Scenariusz: Céline Sciamma
Gatunek: Dramat kostiumowy
Produkcja: Francja
Premiera: 19 maja 2019


Film opowiada historię Marianne, która na zlecenie musi namalować portret młodej damy - Heloizy bez jej wiedzy. Akcja dzieje się w 1760 roku. Portret ma zadecydować o zamążpójściu arystokratki.
Obserwujemy tu młodą bohaterkę, która nie może podjąć własnego wyboru. O jej życiu decydują konwenanse i rodzice. Musi wyjść za mąż, choć wcale tego nie chce. Jej życie nabiera barw, gdy poznaje piękną malarkę.



Film Sciammny nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli szukacie wartkiej akcji, to będzie nudny. To obraz skupiony na szczegółach, pięknych zbliżeniach, mimice bohaterek. Niewiele w nim słów, więcej mówi się w nim obrazem. Postaci są dobrze nakreślone i zagrane. Jedynie sceny malowania nie przypadły mi do gustu. Zbyt mocno rzuca się w oczy fakt, że to nie ręka Noemi Merlant, czyli filmowej Marianne wykonuje kolejne pociągnięcia pędzlem. Zakończenie jest bardzo dobre i, niestety, nie mogło być inne. Mimo to, bardzo zachęcam Was do obejrzenia tego filmu - jest naprawdę dobry. Na Filmwebie oceniłam go na 8 gwiazdek.







Reżyseria: Sebastián Lelio
Scenariusz: Sebastián Lelio, Rebecca Lenkiewicz
Gatunek: Melodramat
Produkcja: Irlandia, USA, Wielka Brytania
Premiera: 10 września 2017

To opowieść o dwóch kobietach wywodzących się z z małej i ortodoksyjnej społeczności żydowskiej. Po latach spotykają się ponownie. Esti jest żoną przyszłego rabina, Ronit - niezależną fotografką w Nowym Jorku, która przyjeżdża na pogrzeb ojca. Stare uczucia zapłoną z nową siłą.



Podobnie jak "Portret kobiety w ogniu" "Nieposłuszne" to film bardzo mocno psychologiczny. Rachel McAdams i Rachel Weisz znakomicie poradziły sobie z ładunkiem emocjonalnym swoich postaci. Tutaj również bardziej grają gesty, spojrzenia niż słowa. Naprawdę warto sięgnąć po ten film, szczególnie teraz, gdy można go w jakiś sposób porównać z innymi produkcjami dotyczącymi kultury żydowskiej ("Unorthodox", "Kalifat"). To film dający nadzieję, że można być sobą pomimo wszystko. Polecam!