sobota, 20 czerwca 2020

Orwell w formie graficznej - perełka, która zachwyca!


Autor: George Orwell
Ilustracje: Odyr
Tytuł: Folwark zwierzęcy. Powieść graficzna (oryg.: Animal Farm)
Data wydania: 20 maja 2020
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
ISBN: 9788376868691


Mam nadzieję, że treści "Folwarku zwierzęcego" Orwella nikomu nie trzeba streszczać. Większość czytała go jako lekturę szkolną w szkole średniej. Warto odświeżyć sobie tę powieść, zwłaszcza w kontekście aktualnych wydarzeń. Zróbcie to!
"Folwark zwierzęcy" narysowany przez Odyra jest perełką. Zachwyca kreską, która przypomina akwarele. Ilustracje są wesołe i kolorowe dokładnie tam, gdzie jest to potrzebne, złowieszcze i z okrojoną kolorystyką, gdy wymaga tego fabuła. Idealnie dopełniają treść. 


Treść nie została drastycznie okrojona, czy zmieniona, czego się obawiałam. Natomiast wydaje mi się, że w komiksowej formie jest przystępniejsza dla młodego czytelnika. Spory plus takich pozycji.
Kilka dni temu gruchnęła wieść, że premier chciałby wprowadzenia gier komputerowych na listę lektur. Rozumiem zmiany kanonu, ale zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby wciągnięcie powieści graficznych na listę lektur nieobowiązkowych. Oczywiście, mam na myśli powieści graficzne przeznaczone dla starszej młodzieży lub dorosłych. Myślę, że byłaby to ciekawa forma porównawcza w przypadku graficznych wersji lektur (wystarczy wspomnieć, że jako komiks ukazało się również "Zabić drozda" Harper Lee czy, nieprzetłumaczona jeszcze na polski, "The Handmaid's Tale" Atwood). 
Świetna robota, Jaguar! Ogromnie się cieszę, że to wydaliście i mam cichą nadzieję na polskie wydanie graficznej wersji "Opowieści podręcznej".


piątek, 19 czerwca 2020

Brytyjscy "Mali Bogowie"? "Na sygnale" Lysy Walder


Autor: Lysa Walder
Tytuł: Na sygnale. Z życia ratownika medycznego (oryg.: Rapid Response: True Stories of My Life as a Paramedic)
Data wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Filia
Tłumacz: Emilia Skowrońska
ISBN: 9788381950701


Recenzja tego reportażu jest chyba najbardziej opóźniona w stosunku do tego, kiedy otrzymałam tę pozycję. Dostałam ją jakoś na początku marca. W kraju właśnie zaczynała się pandemia, wydawnictwa przesunęły lub odwołały premiery, a recenzenci dostawali książki w wersji elektronicznej. Z powodu, o którym nie chcę jeszcze mówić za wiele, bardzo interesowałam się tym reportażem. Dziś mogę Wam zdradzić, że warto czytać wspomnienia Lysy w konfrontacji z "Małymi Bogami 2" Pawła Reszki. Można sobie wtedy porównać dwa różne systemy ochrony zdrowia i warunki pracy ratowników medycznych w Polsce i w Wielkiej Brytanii.
Podobnie jak w przypadku książki Reszki, "Na sygnale" czyta się jednym tchem. Autorka ma styl mniej surowy od polskiego dziennikarza, jej opowieść jest nacechowana emocjonalnie. Wynika to z dwóch rzeczy, Lysa była w samym centrum wydarzeń, które opisuje, udzielała pomocy. Poza tym, mam wrażenie, że dużą rolę odgrywa tutaj kobiece postrzeganie świata. Naprawdę czujemy emocje, które jej towarzyszyły. To zdecydowany plus.
Dla osób, które znają polski system ratownictwa medycznego, niektóre fragmenty "Na sygnale" wydadzą się dziwne. W Polsce większość ratowników medycznych ma wiedzę praktycznie równą lekarzom, w Anglii pomoc, której udziela załoga karetek jest bardzo ograniczona i właściwie sprowadza się do podania podstawowych leków, płynów i dostarczeniu pacjenta do szpitala. Mniejszych i większych różnic jest naprawdę sporo, o czym przekonacie się w czasie lektury.
Dla mnie czegoś w tym reportażu zabrakło, dlatego oceniłam go tylko na 3,5 gwiazdki na Goodreads.
Zachęcam Was jednak abyście po niego sięgnęli i poznali tych kilkanaście niezwykłych historii z życia ratownika medycznego.


poniedziałek, 8 czerwca 2020

Jak wiele poświęcisz, by osiągnąć cel? "Obserwatorka" Alicji Sinickiej


Autor: Alicja Sinicka
Tytuł: Obserwatorka
Data premiery: 20 maja 2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 9788366520752


Iza i Arek kiedyś byli przyjaciółmi. Wychowali się na tym samym oławskim osiedlu. Ona w ubóstwie, ON w pięknym domu z dużymi oknami. Zawsze ją fascynował, ale miała wrażenie, że są z innych światów, które do siebie nie pasują.
Po latach spotykają się na izbie przyjęć szpitala w Oławie. Doktor Arkadiusz Milski z trudem rozpoznaje w pobitej dziewczynie dawną znajomą. Ich relacja odżywa i budzi namiętne uczucia. Arek czuje, że to właśnie z Izą może ułożyć sobie życie po tragicznej śmierci swojej partnerki.

Ktoś chce pokrzyżować ich plany. Iza dostaje na Facebooku dziwne wiadomości. Pod drzwiami znajduje róże. Czuje, że jest obserwowana, i zaczyna mieć pewność, że śmierć byłej dziewczyny Arka wcale nie była nieszczęśliwym wypadkiem. Czy jej też grozi niebezpieczeństwo?


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Alicji Sinickiej. Z pewnością nie ostatnie. "Obserwatorka" to całkiem nieźle skrojony dreszczowiec z intrygującą główną bohaterką. To właśnie Iza jest narratorką. Od początku czujemy, że nie możemy jej ufać i to właśnie sprawia, że szybko zatapiamy się w tej historii i nie chcemy jej odłożyć, dopóki nie poznamy zakończenia. Bardzo lubię taki typ narratora.
Ogromnie podoba mi się tematyka, po którą sięga autorka. To pierwsza pozycja w polskiej literaturze współczesnej, w której natknęłam się na wykorzystanie problematyki dewiacji seksualnej. Duży plus za nietypowy pomysł. Naturalny język sprawia, że przez "Obserwatorkę" dosłownie się płynie. Ja zarwałam noc przy tej książce.
"Obserwatorka" nie jest thrillerem bez wad. Moim zdaniem za wiele jest w niej odniesień do "nałogowej osobowości". Wolałabym, aby było to jedynie wspomniane raz czy dwa. Psuje to, niestety, efekt zaskoczenia zakończeniem. Wprawny czytelnik dość szybko domyśli się rozwiązania. Szkoda. Daję "Obserwatorce" mocne 6/10 za przyjemny dreszcz niepokoju na plecach w czasie lektury. Jeśli chcecie sięgnąć po tę powieść, do czego Was zachęcam, to możecie nabyć ją w formie elekronicznej na przykład tutaj: https://woblink.com/ebook/obserwatorka-alicja-sinicka-186846u?gclid=EAIaIQobChMI58TrqJ_y6QIVkkDgCh3B9QllEAEYASACEgIR6vD_BwE


środa, 27 maja 2020

Żyć życiem kogoś innego, czyli "Ostatni lot" Julie Clark



Autor: Julie Clark
Tytuł: Ostatni lot (oryg. Tle last flight)
Data premiery: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Muza S.A.
Tłumaczenie: Paweł Wolak
ISBN: 9788328712119


Podróż służbowa, w którą Claire ma się udać sama, to dla niej niepowtarzalna szansa, by wreszcie uwolnić się od męża psychopaty. Na lotnisku w jednym z barów kobieta przypadkowo spotyka Evę, z równą determinacją próbującą zerwać z przeszłością. Strach i pragnienie ucieczki są tak silne, że dwie nieznajome kobiety podejmują spontaniczną decyzję, która na zawsze odmieni ich życie. Zdesperowane postanawiają wymienić się kartami pokładowymi: Claire poleci jako Eva do Oakland, a Eva do Portoryko jako Claire. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nikt nie odkryje prawdy, zostawią przeszłość za sobą i zaczną nowe życie.Claire Cook wiedzie idealne życie u boku Rory’ego, wspaniałego męża. Związek z zamożnym politykiem, luksusowe mieszkanie na Manhattanie i żadnych powodów do zmartwień. Ale to tylko pozory. Za zamkniętymi drzwiami ich domu nic nie jest takie, jak się wydaje. Apodyktyczny mąż nie potrafi zapanować nad swoim wybuchowym charakterem i wyładowuje agresję na żonie, a armia jego lojalnych pracowników śledzi każdy ruch Claire. I choć Rory kontroluje żonę przez całą dobę, to nie wie, że Claire od miesięcy planuje ucieczkę. (opis wydawniczy).

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza S.A. miałam przyjemność przedpremierowo sięgnąć po thriller Julie Clark "Ostatni lot". Od początku przeczuwałam, że będzie to coś dobrego. Mój czytelniczy nos mnie nie zawiódł.
To powieść od dwóch silnych kobiecych osobowościach, które życie zmusza do ucieczki i zniknięcia na zawsze. Bardzo podoba mi się to, że autorka nie boi się trudnych tematów, takich jak przemoc domowa czy konflikt z prawem. Dobrze rozwija portrety psychologiczne swoich bohaterek, choć muszę przyznać, że od jakiegoś momentu bardziej ciekawiła mnie historia Claire niż Evy. Mimo kilku naciąganych elementów (wątek Danielle), fabuła wciąga i sprawia, że nie chce się tej książki odłożyć. Dodatkowo język jest dobry, nie zauważyłam zgrzytów, które czasem odbierają chęć czytania. Z pewnością jest to zasługa nie tylko Julie Clark, ale także tłumacza - Pawła Wolaka, który zapadł mi w pamięć jako sprawny translator powieści Helen Hoang.


No dobrze, skoro ten thriller jest dobry, dlaczego dałam mu na Goodreads tylko cztery gwiazdki? Otóż nie do końca przypadła mi do gustu narracja. W większości trzecioosobowa, z niewielkimi fragmentami pisanymi w pierwszej osobie. Liczyłam na to, że przy konstrukcji naprzemiennej (rozdział Claire, rozdział Evy), proporcje będą odwrócone i autorka częściej przyjmie perspektywę postaci.
Sięgnijcie po "Ostatni lot", gdy już będzie miał swoją premierę w Polsce. Mam nadzieję, że również Wam się spodoba!
PS:Wydawnictwo kolejny raz zrobiło świetną akcję promocyjną. Zobaczcie sami.




czwartek, 21 maja 2020

Jak dobrze znasz swoich najbliższych? "Wyrwa" Wojciecha Chmielarza


Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Wyrwa
Data wydania: 6 maja 2020
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN: 9788366500167


Kiedy Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina zginęła w wypadku samochodowym, myśli, że wali mu się cały świat. Jak powiedzieć dwóm córeczkom, że właśnie straciły matkę? Jak powiedzieć teściom? Jak ma teraz funkcjonować, gdy dotychczasowe, spokojne życie nagle szarzeje i zmienia się w ciąg udręk? (fragment opisu wydawniczego)


Nieczęsto zdarza mi się ucinać opis wydawniczy, który Wam prezentuje. W przypadku "Wyrwy" odnoszę wrażenie, że wydawnictwo ujawnia zbyt dużo i po części psuje czytelnikom odkrywanie elementów fabuły, dlatego wybrałam z opisu jedynie fragment.
Przyznam szczerze, że mam problem z zakwalifikowaniem gatunkowym tej powieści. Raczej nie nazwałabym jej thrillerem psychologicznym, tylko naprawdę dobrą obyczajówką z elementami thrillera psychologicznego.
Chmielarz powraca w swojej najwyższej formie. Powieść jest naprawdę dobra, niemal jak "Żmijowisko". Znów dostajemy klimat małej miejscowości, sekretów i kłamstw. Genialnie rozbudowana jest psychologia postaci, również bohaterów pobocznych, a to duży plus. Język jak zwykle bardzo żywy, choć momentami trochę za mocno nasycony potocyzmami i wulgaryzmami, to jednak czyta się dobrze.
Polecam tę historię! Myślę, że nie będziecie zawiedzeni. Ode mnie 7/10.


niedziela, 17 maja 2020

Polska "lawendowa mafia", czyli "Zabawa w chowanego" braci Sekielskich


Pomysł i realizacja dziennikarska: Tomasz Sekielski
Produkcja: Marek Sekielski
Finansowanie: Zbiórka na portalu Patronite.pl
Data premiery: 16 maja 2020
Dostępność: https://www.youtube.com/watch?v=T0ym5kPf3Vc&t=1173s  (YouTube; kanał Tomasza Sekielskiego)


Niemal dokładnie rok po "Tylko nie mów nikomu", pojawił się drugi z cyklu dokumentów braci Sekielskich poruszający temat pedofilii w polskim kościele katolickim. "Zabawa w chowanego" jest jeszcze boleśniejsza w wymowie. Główną osią jest tutaj historia dwóch braci wykorzystywanych przez księdza Arkadiusza Hajdasza. Duchowny był na tyle bezczelny w swoich działaniach, że molestował chłopców w ich domu, nawet podczas obecności rodziców. Całkowicie uśpił czujność dorosłych, wykorzystując fakt, że ojciec rodziny był organistą i wraz z rodziną mieszkał w służbowym mieszkaniu w domu parafialnym.
Konstrukcja filmu jest bardziej przemyślana, poukładana niż w "Tylko nie mów nikomu". Sekielscy rozwinęli się przez ten rok jako twórcy w bardzo dobrym kierunku. Tak, jak w przypadku poprzedniego dokumentu, dotykają bardzo trudnych tematółw z wyczuciem i delikatnością. Komentarza jest tutaj niewiele, bo i ten jest zbędny. Ogromnie podobają mi się elementy wizualizacji. Te surowe rzeźby bardzo działają na wyobraźnię widza. Już w dobę po premierze, gdy publikuję tę recenzję, obraz ma ponad 2,5 miliona wyświetleń. Nadal wierzę, że takie dokumenty coś przełamią, że zniknie tarcza ochronna dla "wilków w sutannach". Wstrząsający jest fakt, że Hajdasz potrafi swojej ofierze powiedzieć jedynie: "Ojoj." To jedno słowo będzie jeszcze długo brzmiało w moich uszach.



W dokumencie oprócz historii ofiar, obserwujemy całą machinę, która pozwala kryć akty pedofilii popełniane przez duchownych. To właśnie tytułowa "zabawa w chowanego" - przenoszenie z parafii do parafii. "Mafia lawendowa" na czele z biskupem Janiakiem działa wyjątkowo sprawnie. Od wielu lat wątpię, że polski kościół jako instytucja może się zmienić. Ważniejsze są zmiany, które powoli następują w świadomości wiernych. Wiele lat temu miałam przyjemność poznać wyjątkowego człowieka - jednego z nielicznych, który otwarcie przeciwstawiał się i walczył z "chorobą rzymską". Od kilkunastu lat profesor Tomasz Polak, bo o nim mowa, nie jest księdzem. Ożenił się i wreszcie może otwarcie mówić, co myśli. Gdy oglądałam dokument Sekielskich, w uszach pobrzmiewały mi słowa Profesora. I tak sobie myślę, że to właśnie z nimi Was zostawię na koniec tej recenzji. I piosenką Kory, która wybrzmiewa w końcówce filmu. Posłuchajcie koniecznie!



wtorek, 12 maja 2020

"Aktorem - tak jak alkoholikiem - jest się do końca życia." Monodram "Ta cisza to ja".



Występuje: Jacek Kawalec 
Autor: Jan Jakub Należyty
Reżyseria:Dariusz Szada-Borzyszkowski
Efekty specjalne: Maciej Pol 
Muzyka: Maciej Mucha 
Projekt scenograficzny: Jarosław Perszko  
Czas trwania spektaklu: 1 godz. 20 min


Tak, jak napisałam wczoraj na Facebooku - to pierwszy spektakl, który doprowadził mnie do łez. Już tłumaczę dlaczego. Monodram "Ta cisza to ja" jest historią Jakuba - aktora, który traci w życiu wszystko, co ma przez nałóg. Podczas spektaklu obserwujemy go w bardzo różnych sytuacjach - od alkoholowego delirium do jego kolejnych prób zarobienia graniem na ulicy na kolejną flaszkę. Tak, to historia nałogu, staczania się, przepitego talentu, ale przede wszystkim opowieść o samotności.
Jacek Kawalec daje w tym spektaklu 1000 % swojego talentu, emocji. Tutaj każda żyła jest na wierzchu. Widz naprawdę to czuje. W budowaniu klimatu pomaga też bardzo dobre operowanie światłem. Całość jest po prostu rewelacyjna, a końcowa scena śpiewania własnej "Modlitwy" do muzyki Okudżawy na bardzo długo zostanie mi w pamięci. Gorąco Wam polecam, jeśli będziecie mieli okazję - wybierzcie się na to przedstawienie!


piątek, 1 maja 2020

Małe miasteczka mają swoje mroczne tajemnice - "Listy zza grobu" Remigiusza Mroza


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Listy zza grobu (tom I cyklu z Sewerynem Zaorskim)
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 15 maja 2019
ISBN: 9788380756830



Dwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska wciąż otrzymuje od niego wiadomości. Zadbał o to, przygotowując je zawczasu i zlecając coroczną wysyłkę tego samego, pozornie przypadkowego dnia. Po czasie Kaja traktuje to już jedynie jako zwyczajną tradycję – aż do momentu, gdy w listach zaczyna dostrzegać drugie dno…

Tymczasem do miasteczka po dwudziestu dwóch latach wraca Seweryn Zaorski. Patomorfolog i samotny ojciec dwójki dzieci kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i rozpoczyna remont. W zniszczonym garażu odnajduje zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad…

Przyznam, że w pewnym sensie mam kłopot z recenzją tej pozycji. Uwielbiam wykreowane tutaj postaci (zwłaszcza Seweryna), podoba mi się naładowanie powieści naprawdę niezłą muzyką ("Oczy szeroko zamknięte" na długo będą mi się kojarzyć z Burzą i Zaorskim). Jest jednak małe ale...
Pierwsza 1/3 książki bardzo mnie zaintrygowała, poczułam się troszkę jak w powieściach Dana Browna, następnie zaczęło się robić nudno i chciałam już zrezygnować (jedna ze scen wydała mi się kompletnie zbędna). Jednak Mróz nie byłby sobą, gdyby nie wywrócił całej historii do góry nogami w ostatniej części. Po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać naprawdę dobre zakończenia, więc jeśli tak jak ja zaczniecie się zastanawiać w połowie nad porzuceniem lektury, to dajcie szansę tej pozycji. Może nie jest to najlepsza pozycja Remigiusza, ale całkiem niezła. Ja z przyjemnością sięgnę za jakiś czas po tom drugi. 

sobota, 25 kwietnia 2020

Skandynawski erotyk - inny niż wszystkie ("Satyricon")



Autor: Gertrud Hellbrand
Tytuł: Satyricon
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 25 marca 2020
Tłumaczenie: Agata Teperek
ISBN: 9788366500020



Na pierwszym roku studiów Olivia poznaje ekscentryczne i fascynujące rodzeństwo Bodinów. I chociaż odnosi wrażenie, że Renée złożyła ją w darze bratu, decyduje się mimo wszystko wejść do gry, której zasad nie zna. Wraz z grupką przyjaciół tworzy dekadencki krąg – Satyricon. Spotykają się w dużym, starym mieszkaniu, żeby pić i dyskutować o sztuce, literaturze i erotyce, a także eksperymentować z własną seksualnością. Zakochana w Rufusie O – jak bywa nazywana przez przyjaciół Olivia – odkrywa mroczne strony swojej osobowości, które okazują się znamienne dla jej dalszego życia.

"Satyricon" nie jest wybitną książką. Recenzuję ją, ponieważ jest inna - mroczna, tajemnicza, bezpruderyjna. Ma w sobie coś charakterystycznego dla literatury skandynawskiej - taką pozorną bezemocjonalność. To trochę tak, jakbyśmy oglądali kolejne obrazy w galerii sztuki. Nota bene to właśnie obraz jest tutaj głównytm motywem przewodnim - "Nimfa i Satyr" A Cabanel.
Powieść kojarzy mi się mocno z filmem Xaviera Dolana "Wyśnione miłości", bo choć scen seksu jest w niej sporo, to większy ładunek napięcia seksualnego niesie to, co pomiędzy scenami zbliżeń.
(...) seksualność jest mroczną i prymitywną, ciemną prastarą siłą, której nigdy nie uda nam się do końca pojąć i okiełznać.

Wszyscy są tu Nimfą i Satyrem potrochu. Powieść Gertrud Hellbrand prowokuje czytelnika do odpowiedzi na kilka pytań o ludzką naturę. Ja nie tak łatwo uwolnię się z tej pozycji. Fragmenty rezonują mi jeszcze w głowie. A Wy? Czy dacie się wciągnąć w ten mroczny świat wykreowany na kartach "Satyriconu"?





niedziela, 19 kwietnia 2020

Konwenanse i zamknięte społeczności - czy można się z nich wyzwolić?


Reżyseria: Céline Sciamma
Scenariusz: Céline Sciamma
Gatunek: Dramat kostiumowy
Produkcja: Francja
Premiera: 19 maja 2019


Film opowiada historię Marianne, która na zlecenie musi namalować portret młodej damy - Heloizy bez jej wiedzy. Akcja dzieje się w 1760 roku. Portret ma zadecydować o zamążpójściu arystokratki.
Obserwujemy tu młodą bohaterkę, która nie może podjąć własnego wyboru. O jej życiu decydują konwenanse i rodzice. Musi wyjść za mąż, choć wcale tego nie chce. Jej życie nabiera barw, gdy poznaje piękną malarkę.



Film Sciammny nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli szukacie wartkiej akcji, to będzie nudny. To obraz skupiony na szczegółach, pięknych zbliżeniach, mimice bohaterek. Niewiele w nim słów, więcej mówi się w nim obrazem. Postaci są dobrze nakreślone i zagrane. Jedynie sceny malowania nie przypadły mi do gustu. Zbyt mocno rzuca się w oczy fakt, że to nie ręka Noemi Merlant, czyli filmowej Marianne wykonuje kolejne pociągnięcia pędzlem. Zakończenie jest bardzo dobre i, niestety, nie mogło być inne. Mimo to, bardzo zachęcam Was do obejrzenia tego filmu - jest naprawdę dobry. Na Filmwebie oceniłam go na 8 gwiazdek.







Reżyseria: Sebastián Lelio
Scenariusz: Sebastián Lelio, Rebecca Lenkiewicz
Gatunek: Melodramat
Produkcja: Irlandia, USA, Wielka Brytania
Premiera: 10 września 2017

To opowieść o dwóch kobietach wywodzących się z z małej i ortodoksyjnej społeczności żydowskiej. Po latach spotykają się ponownie. Esti jest żoną przyszłego rabina, Ronit - niezależną fotografką w Nowym Jorku, która przyjeżdża na pogrzeb ojca. Stare uczucia zapłoną z nową siłą.



Podobnie jak "Portret kobiety w ogniu" "Nieposłuszne" to film bardzo mocno psychologiczny. Rachel McAdams i Rachel Weisz znakomicie poradziły sobie z ładunkiem emocjonalnym swoich postaci. Tutaj również bardziej grają gesty, spojrzenia niż słowa. Naprawdę warto sięgnąć po ten film, szczególnie teraz, gdy można go w jakiś sposób porównać z innymi produkcjami dotyczącymi kultury żydowskiej ("Unorthodox", "Kalifat"). To film dający nadzieję, że można być sobą pomimo wszystko. Polecam!


piątek, 3 kwietnia 2020

Żona od pierwszego wejrzenia - "Test na miłość" Helen Hoang


Autor: Helen Hoang
Tytuł: Test na miłość (oryg. The bride test)
Wydawnictwo: Muza S.A.
Tłumacz: Paweł Wolak
Data wydania: 25 marca 2020
ISBN: 9788328713512

Dwudziestosześcioletni Khai cierpi na zaburzenia autystyczne. Jego głównym problemem jest brak zdolności do odczuwania głębszych emocji. Mama chłopaka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć synowi idealną kandydatkę na żonę. Wkrótce na swojej drodze dość przypadkowo spotyka Esme, której proponuje zostanie „próbną” narzeczoną jej syna. Dziewczyna początkowo się waha, ale w końcu uznaje, że to dla niej jedyna szansa na lepszą przyszłość. (opis wydawniczy)

To tylko z pozoru banalna powieść o miłości> Helen Hoang skorzystała z niej z doświadczeń swojej matki i stworzyła przekonującą postać młodej, niezależnej Wietnamki. Esme ma charakterek i jest prawie tak nietypowa jak Khai. To naprawdę wybuchowa para. Taka słodko nieporadna, a przez to prawdziwa. Czy uda im się stworzyć związek? Czy tak różnym osobom uda się nawzajem zrozumieć? O tym przekonacie się już sami.
Ja mogę zagwarantować, że "Test na miłość" jest tak samo dobra jak "Więcej niż pocałunek" tej autorki. Niejednokrotnie historia rozbawi Was do łez. Wzruszeń też nie zabraknie. To także kolejna pozycja, która wplata do fabuły zaburzenia o spektrum autyzmu. Dajcie się skusić na tę opowieść. Ja nie mogłam się oderwać.


Tym razem jednak nie przemawia do mnie okładka. Niestety, nie ma nic współnego z fabułą i moim zdaniem lepiej byłoby zachować oryginalną okładkę lub coś bardziej nawiązującego do kultury wietnamskiej.


Dyżury szczególnego ryzyka - "Mali bogowie 2" Pawła Reszki


Autor: Paweł Reszka
Tytuł: Mali bogowie 2. Jak umierają Polacy
Data wydania: 9 maja 2018
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
ISBN: 9788377003183


Wszyscy chyba wiemy, o czym jest ten reportaż, nawet jeśli ktoś go nie czytał. Autor zatrudnił się jako ratownik medyczny i sanitariusz na jednym z oddziałów SOR-u. Pracę medyków obserwuje z bliska, rozmawia z lekarzami i ratownikami medycznymi. Wnioski płynące z tych wywiadów są gorzkie i ujawniają wszystkie mankamenty polskiego systemu ochrony zdrowia.
Nic z tego reportażu nie było dla mnie nowe. Od kilkunastu lat przyjaźnię się z ratownikiem medycznym, więc znam realia z pierwszej ręki. To naprawdę sprawnie napisany reportaż, który dodatkowo dobrze się czyta. Do bólu prawdziwy, smutny i przerażający.
Tym razem nie upubliczniam tej recenzji tylko po to, aby polecić Wam dobrą publikację. Oczywiście tak, uważam, że każdy powinien poznać tę książkę. Robię to przede wszystkim po to, aby pomóc. Uświadomić, jak dramatyczna jest sytuacja tych, którzy ratują nasze życie w czasach pandemii koronawirusa. Kilka dni temu usłyszałam: "My już nie mamy, czym się chronić. Dostaliśmy najzwykjlejsze maski, które nie zabezpieczają praktycznie przed niczym. Sami kupujemy takie, które powinniśmy mieć. Kombinezony też dostaliśmy ze zwykłej flizeliny, takie przypominające malarskie. A co zaproponowało nam Ministerstwo? Darmowe jedzenie w Mcdonaldzie." Skandal, przyznajcie sami. Po raz pierwszy od lat wyczułam, że boi się po prostu dyżurować. A tymczasem banda z Wiejskiej marnuje maski FP3...



sobota, 28 marca 2020

Chyłka bez Chyłki? "Ekstradycja" Remigiusza Mroza


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekstradycja (XI tom cyklu z Joanną Chyłką)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 25 marca 2020
ISBN: 9788366517561

Minęło kilka miesięcy, od kiedy Joanna Chyłka uciekła z kraju. Ślad po niej zaginął i mimo że wystawiono za nią Europejski Nakaz Aresztowania, służby nie potrafią odnaleźć żadnego tropu. Przez cały ten czas nie skontaktowała się z nikim w Polsce i nawet Kordian nie wierzy już w to, że Chyłka kiedykolwiek znajdzie sposób, by nawiązać z nim kontakt.
Oryński tymczasem przyjmuję sprawę człowieka, który wybudził się po półtorarocznej śpiączce w klinice. Ukrainiec, Witalij Demczenko, jest oskarżony o to, że wtargnął do jednej z restauracji na Powiślu i zastrzelił trzy osoby. Motywu nigdy nie ustalono, nie udało się też odnaleźć narzędzia zbrodni ani świadków. W dodatku Witalij nie pamięta niczego, co wydarzyło się przed tym, zanim znalazł się w stanie wegetatywnym. Pamięta jedno: że ma dla Oryńskiego wiadomość od Chyłki.


Zazwyczaj nie recenzuję tomów cyklu z Chyłką Remigiusza Mroza, choć na bieżąco czytam kolejne tomy i bardzo je lubię. Traktuję tę serię czysto rozrywkowo, ot taki mój poprawiacz humoru. Tym razem robię wyjątek, bo i tom jest niecodzienny. Dlaczego?
Przede wszystkim to pierwsza Chyłka wysłuchana bez Mamy. Dziwnie słuchało się przygód Joanny i Kordiana bez naszych komentarzy.
Po drugie, to powieść, w której na początku śledzimy losy wyłącznie Oryńskiego, bo nie wiadomo, gdzie ukrywa się Chyłka. Te fragmenty udowadniają, że bez niej ten cykl nie ma sensu. Prawdziwa zabawa zaczyna si ę dopiero wraz z powrotem nietuzinkowej mecenas.
Czy jest winna zabójstwa Langera? A może "skurwysynger" wcale nie umarł? Na te pytania sami musicie znaleźć odpowiedź. Ja tylko dodam, że sprawa jest zagmatwana i dość mało prawdopodobna, ale przecież Remigiuszowi takie rzeczy się wybacza. 
Rozmowy między Joanną i Kordianem bawią do łez jak zwykle. Jestem przekonana, że powiedzenie: "Chyłka locuta, causa finita" zagości w słowniku wielu fanów serii.
Wiele zmienia się u naszych bohaterów prywatnie. Jedna z końcowych scen z pewnością Was zaskoczy. A może wcale nie? Jedno jest pewne: cokolwiek robi tych dwoje, robią to zawsze w swoim stylu! Gorąco polecam fanom cyklu - zwłaszcza w niezawodnej interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Kupując audiobook w audioteka.pl wspieracie dodatkowo walkę z koronawirusem.





poniedziałek, 23 marca 2020

Zapowiadało się fajnie, wyszło jak zwykle - "Dylemat" B.A. Paris


Autor: B.A. Paris
Tytuł: Dylemat (oryg. The Dilemma)
Data polskiego wydania: 11 marca 2020
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
ISBN: 9788381258937



Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała… Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.

  
Gdy dowiedziałam się, że Albatros wydaje nową powieść B.A. Paris, pomyślałam, że po słabej "Pozwól mi wrócić" dam tej autorce jeszcze jedną szansę. Ciągle jeszcze pamiętam, że "Za zamkniętymi drzwiami" mi się podobała, bo choć nie była wybitna, miała w sobie to coś. Blurb na okładce również wydawał się interesujący, a sama okładka przyciągnęła mój wzrok.
Niestety, jest jeszcze gorzej niż w przypadku "Pozwól mi wrócić". Mam nawet problem z zakwalifikowaniem gatunkowym tej pozycji. Z pewnością nie jest to thriller ani, tym bardziej, thriller psychologiczny, jak sugeruje wydawca. Ostatecznie chyba najbliżej tej powieści do bardzo przeciętnej obyczajówki.
Podobnie jak poprzednia książka B.A. Paris, tak i ta jest pisana z dwóch róźnych perspektyw. Mamy więc rozdziały Livii i rozdziały Adama. To byłby dobry zabieg, gdyby fabuła nie była tak nudna i przewidywalna do granic możliwości.
Psychologia postaci, na której miał się opierać cały koncept fabularny, jest płaska i po prostu nijaka. Ogromnie szkoda, bo sam pomysł byłby nawet ciekawy przy odpowiedniej realizacji. Próżno szukać tutaj dreszczyku emocji, niepokoju, który nie pozwala nam się oderwać od książki. Zamiast tego wzrastała we mnie irytacja, a pod koniec miałam ochotę rzucać telefonem o ścianę (słuchałam w formie audiobooka). Nie polecam!





sobota, 21 marca 2020

Film inny niż wszystkie - "Boże ciało" Jana Komasy


Reżyseria: Jan Komasa
Scenariusz: Mateusz Pacewicz
Premiera: 29 sierpnia 2019 (świat), 11 października 2019 (Polska)



Słyszałam o tym filmie bardzo dużo, zanim go obejrzałam. Gdy był wyświetlany w moim kinie, nie mogłam się wybrać na seans. Pozostawało czekać, aż pojawi się w jakimś serwisie VOD. Obecnie jest dostępny w Player VOD, wiem też, że Canal+ zamierza go w najbliższym czasie wyemitować.
"Boże Ciało" to historia dziewiętnastoletniego Daniela, który po opuszczeniu poprawczaka na skutek pewnego zbieguy okoliczności zaczyna udawać księdza w niewielkiej miejscowości. Realizuje coś, czego od dawna pragnął, nie dla własnej korzyści, robi to "z powołania".
Świetny scenariusz Mateusza Pacewicza pokazuje, jak wiele może się zmienić w lokalnej społeczności pod wpływem przybysza z zewnątrz. Mężczyzny, któremu prawie wszyscy ufają, bo przecież jest księdzem.
Rola Bartosza Bieleni jest bardzo rozbudowana psychologicznie, a ten młody aktor znakomicie sobie z nią poradził. Jego gra jest naturalna, niewymuszona. Kiedy krzyczy - jego krzyk rozsadza bębenki, gdy się śmieje, widz śmieje się razem z nim. Zapamiętajcie to nazwisko, bo warto!


Film Komasy pokazuje odcienie szarości, to, że nie wszystko musi być w życiu czarno-białe, aby być tylko dobre lub złe. Genialnie są w tym filmie ukazane mechanizny funkcjonowania małej społeczności, w której wszyscy się znają, to, jak krzywdząca potrafi być ludzka opinia, napiętnowanie. Obraz na długo zostaje w pamięci. 
Z ręką na sercu muszę przyznać, że to najlepszy polski fil, jaki widziałam od kilku lat. I być może niektórzy uznają moją opinię za herezję, ale nawet nagrodzona Oscarem "Zimna wojna" nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Gorąco polecam!!!

piątek, 20 marca 2020

Stara historia w nowym wydaniu - "Ania, nie Anna"

Twórca: Moira Walley-Beckett 
Produkcja: Kanada
Sezony: 3
Data emisji: 2017-2019


Tej historii nie trzeba nikomu przedstawiać. Przygody rudowłosej Ani Shirley są historią ponadczasową. Netflixowa adaptacja jest bardzo luźnym nawiązaniem do cyklu powieści Lucy Mound Mondgomery. Wersja została bardzo uwspółcześniona. I choć zazwyczaj nie lubię, gdy za bardzo odbiega się od literackiego pierwowzoru, to w tym przypadku historia zyskała nowe wymiary.

Aktorzy zostali dobrani bardzo dobrze. Amybeth McNulty w roli Ani sprawdziła się wprost genialnie. To właśnie Ania z moich wyobrażeń, gdy jako nastolatka czytałam powieści. Nie sądziłam, że to kiedykolwiek napiszę, ale ta młoda aktorka przebiła nawet uwielbianą przeze mnie Megan Follows. Duże wrażenie zrobili na mnie również aktorzy odgrywający role Maryli i Mateusza (Geraldine James i R.H. Thomson). Zastrzeżenia budzi jedynie Dalila Bela wcielająca się w Dianę Barry - dla mnie gra nieco sztucznie.




Historia napisana przez Lucy Mound Mondgomery została przez twórców serialu dopasowana do współczesnych problemów młodych ludzi i ogólnie całego społeczeństwa. Mamy więc wątek homoseksualny (który w powieści też był, lecz zakamuflowany), problem rasizmu i walki o prawa Indian. Reszty nie zdradzę, obejrzyjcie sami.

O jeszcze jednej rzeczy warto wspomnieć. W serialu zachwycają plenery i zdjęcia. Większość z nich była kręcona w małych wioskach.

wtorek, 17 marca 2020

Klasyczny motyw w nowoczesnym wydaniu - "Klątwa Maxa Czornyja

Materiały wydawnictwa




Autor: Max Czornyj
Tytuł: Klątwa (V tom cyklu z komisarzem Deryłą)
Seria: Mroczna Strona
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 16 października 2019
ISBN: 9788380759138

W zabytkowym hotelu na odludziu ktoś morduje gości. Jednego po drugim. Pierwsza ofiara zostaje odnaleziona w pokoju zamkniętym na klucz od środka. Zabójca zdaje się być samym diabłem, który potrafi przenikać przez ściany. Potem jest jeszcze gorzej. Kolejne osoby giną w męczarniach. Wygląda na to, że morderca ma plan, który skrupulatnie realizuje (fragment opisu wydawniczego).

"Oj, Max, coś Ty tu nawyprawiał!" - chciałoby się powiedzieć. Komisarz Eryk Deryło i Tamara Haler zostają tym razem zmuszeni do poprowadzenia śledzwa. Okoliczności sprawiają, że wraz z ośmiorgiem osób znaleźli się w zabytkowym hotelu na Słowacji. Hotelu odciętym od świata przez potężną wichurę. Goście zaczynają ginąć w sposób upozorowany na sztukę teatralną. Haler i Deryło mają tylko jeden trop - psychopata nazywa siebie Widzem, a ofiary podpisuje tajemniczymi inicjałami...
Dla mnie to najlepsza część cyklu. Być może dlatego, że uwielbiam wykorzystywanie klasycznych motywów w nowatorski sposób. Tym razem Czornyj wyraźnie odwołuje się do A. Christie i jej "I nie było już nikogo".Nie jest to jednak kalka - co to, to nie! Zakończenie mocno Was zaskoczy (takiego zwrotu akcji nawet ja się nie spodziewałam), a po lekturze zostanie w Was nurtujące pytanie: Co dalej z komisarzem? 


piątek, 6 marca 2020

Czy traumatyczne przeżycia nas zmieniają? "Trauma" Maxa Czornyja

Materiały wydawnictwa
Autor: Max Czornyj
Tytuł: Trauma (tom 4. cyklu z komisarzem Deryło)
Wydawnictwo: Filia
Seria: Mroczna Strona
Data wydania: 24 kwietnia 2019
ISBN: 9788380756694


Po raz kolejny nie prezentuję Wam opisu wydawniczego. W przypadku "Traumy" wnosi on naprawdę niewiele. Lepiej zagłębić się w samą lekturę. Wszystko, co musicie wiedzieć to fakt, że tym razem jakiś psychopata wciąga kolejne osoby do gry w szczęście. W makabrycznych okolicznościach giną gracze. Czy Deryle i jego nowej policyjnej partnerce -  Tamarze Haler uda się powstrzymać szaleńca?
Bardzo podoba mi się pomysł duetu. Wreszcie Deryło nie jest sam, a zdolność Haler do analizy bywa bardzo pomocna. Choć Max porusza w tym tomie bardzo ważną społecznie kwestię, czegoś tu zabrakło. Osobiście czuję lekki zawód tym tomem.
Nie zrozumcie mnie źle. To niezły thriller, tyle że nie tak dobry jak poprzednie. Na plus działa nawiązanie do "Najszczęśliwszej". Lubię takie smaczki w stylu Kinga. Filia zrobiła też ciekawą kampanię promocyjną. W paczce z książką otrzymałam stylizowaą na wiadomość od Mistrza Gry kartkę oraz piekło-niebo z wypisanymi w środku słowami: Szczęście, Pech, Życie, Śmierć. Mogę Wam zdradzić, że następny tom, który obecnie czytam, jest zdecydowanie lepszy.


piątek, 21 lutego 2020

Kim jest Cztery Iks?


Autor: Max Czornyj
Tytuł: Pokuta (tom III cyklu z komisarzem Deryło)
Data wydania: 17 października 2018
Wydawnictwo: Filia (seria Mroczna Strona)
ISBN: 9788380755413


Brutalny seryjny morderca Cztery Iks w końcu wpada w ręce policji. To jednak nie koniec koszmaru, wkrótce bowiem odnalezione zostają zmasakrowane zwłoki. Mimo iż schwytany psychopata nie mógł popełnić tej zbrodni, zna jej szczegóły. Co więcej, istnieje podejrzenie, iż niektóre z uprowadzonych przez Cztery Iksa kobiet wciąż żyją. 
Komisarz Eryk Deryło musi podjąć grę z mordercą, której stawką będzie nie tylko życie wielu niewinnych osób, ale także dusza śledczego. Demony z przeszłości policjanta nie pozwalają o sobie zapomnieć, a odżywające okrutne wydarzenia sprzed lat zaczynają przyprawiać go o szaleństwo.
Odpuszczenie Grzechu wymagało Ofiary. Teraz przyszedł czas na Pokutę. (fragment opisu wydawniczego)


Tej części cyklu (podobnie jak poprzeprzedniej) słuchałam w formie audiobooka w serwisie Storytel. Muszę przyznać, że głos Roberta Jarocińskiego ponownie podkręca atmosferę książki. "Pokuta",
w moim odczuciu, jest najbrutalniejsza z całej trylogii. Jest także najmroczniejsza, bo niezwykle psychologiczna. Wiadomo, że najmroczniejsze tajemnice skrywa ludzki umysł.
Zagadka zostaje rozwiązana, czytelnik dowiaduje się, kto zabijał pod pseudonimem Cztery Iks. Ale czy takiego obrotu sprawy się spodziewaliśmy? Mnie rozwiązanie fabuły bardzo zaskoczyło. I jak to z książkami Czornyja bywa, nie mogę zdradzić nic więcej, by nie poposuć Wam frajdy z czytania.
Szczerze polecam!

poniedziałek, 3 lutego 2020

Nie wszystko jest takie, jakie się wydaje... "Nic o mnie nie wiesz" E.G. Scott

Materiały wydawnictwa


Autor: E.G. Scott (właściwie: Elizabeth Keenan, Greg Wands)
Tytuł: "Nic o mnie nie wiesz" (oryg.: "The Woman Inside")
Data wydania: 29 stycznia 2020
Wydawnictwo: Muza S.A.
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
ISBN: 9788328712539

Recenzja miała się pojawić dzień przed premierą, niestety się nie udało. Przyczynę pokażę Wam dziś na Facebooku i Instagramie. Zazwyczaj w tym miejscu umieszczam opis recenzowanej książki. Nie tym razem. Odnoszę wrażenie, że popsułabym Wam tym całą zabawę z tą pozycją.
Z pewnością pamiętacie, jak narzekałam na "Pozwól mi wrócić" B.A. Paris. Ta powieść jest wolna od tamtych błędów, a jednocześnie przypomina trochę "Opiekunkę" Sheryl Browne, choć jest od niej znacznie lepsza.



Od początku wiedziałam, że będzie to dobry thriller. Nie mogłam się od niego oderwać. To jedna z tych pozycji, która daje czytelnikowi poczucie, że już wszystko wie, a dwie strony dalej cała fabuła wywraca się o 180 stopni. Zwrotów jest kilka, a mimo to zakończenie zaskakuje.
Widać, że tę powieść pisano z pasją i że wyszła spod pióra dwojga przyjaciół. którzy znają się od wielu lat. Dzięki temu nie ma tutaj zgrzytów pomiędzy stylem rozdziałów. Jestem prawie pewna, że każdy z dwojga autorów stworzył rozdziały z perspektywy jednej postaci - Elizabeth zapewne napisała rozdziały Rebecci, George - Paula. Z pełnym przekonaniem dobry styl zawdzięczamy również tłumaczowi - Jackowi Żuławnikowi.
"Nic o mnie nie wiesz" ma dobrze wykreowanych bohaterów i chyba można powiedzieć, że jest ich troje. Z pozoru poboczna postać odgrywa tutaj najważniejszą rolę. Nie napiszę zbyt wiele o Sheili, ale myślę, że jedno zdanie z jej perspektywy wiele Wam powie, a jednocześnie nie ujawni za dużo:

Wtedy jednak mnie zabili i strach przed późniejszym rozgoryczeniem ustąpił pragnieniu zemsty.

Z całego serca polecam ten thriller na te szare zimowe wieczory. Nie zawiedziecie się! Bardzo dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki i małą niespodziankę, w której zasypiam od kilku dni ;) 


czwartek, 23 stycznia 2020

Czy pogrzeb może być piękny?

Post miał się pojawić kilka dni temu. Publikuję go teraz, z przyczyn niezależnych ode mnie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Ostatecznie, chyba nieźle się złożyło, bo dziś mija dokładnie tydzień od pogrzebu mojej Mamy.
Mama w sumie chorowała od jakiś ośmiu miesięcy. Pomimo to, staraliśmy się funkcjonować w miarę normalnie. Do końca była wiernym czytelnikiem bloga, to Ona jako pierwsza widziała moje recenzje.
Gdy zmarła, wiedziałam, że jej pogrzeb nie będzie typowy i wywoła małe zamieszanie. Większość mojej rodziny nie zalicza się do osób wierzących i praktykujących (mama również nie należała do osób "kościelnych"). Od dawna zdawałam sobie sprawę z faktu, że będzie to ceremonia świecka.
Niewielu jest w Polsce Mistrzów Ceremonii. Przyznaję, że nie widziałam ceremonii prowadzonej przez większość z nich. Poza jedną, wyjątkową kobietą.
Pogrzebem świeckim zaczęłyśmy interesować się z Mamą po pochówku Kory. Obie uświadomiłyśmy sobie wtedy, że można, że nad trumną wcale nie musi stać ksiądz. Jakiś czas później Rafał Gębura z kanału "Siedem metrów pod ziemią" nagrał wywiad z Mistrzynią Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej - Anetą Dobroch. Zaczęłam zgłębiać temat.
Większość komentarzy pod tamtym nagraniem nie była pochlebna. Ludziom nie podobało się, że kobieta moduluje swój głos, aby miał cieplejszą barwę. Uznawali to za sztuczną autoreklamę. Ja odebrałam to zupełnie inaczej. Być może z racji własnego zawodu. Ale czy naprawdę chcielibyście, by ktoś mówił głośno i, dajmy na to, skrzekliwie nad Waszą trumną?
Gdy pierwszy raz dzwoniłam do Pani Anety, robiłam to z duszą na ramieniu. Miałam pełną świadomość, że może się nie zgodzić na poprowadzenie pogrzebu Mamy. Wałcz od Sandomierza dzieli 570 km w jedną stronę. W sumie zadała tylko jedno pytanie: "Wie pani, że jestem z Sandomierza?" Właściwie nawet obie nie szukałyśmy innego rozwiązania. Bardzo szybko ustaliłyśmy termin i zaczęłyśmy dogrywać szczegóły uroczystości.
Podczas tych trzech dni przekonałam się, że Pani Aneta to "dusza-człowiek". W chwilach, gdy zaczynałam panikować, że coś się nie uda, zawsze uspokajała mnie ciepłym SMS-em. Miałam wrażenie, że jest do mojej dyspozycji o każdej porze. Omawiałyśmy dokładnie każdy szczegół. 
Pomimo wypełnienia tzw. kwestionariusza, z pomocą którego Mistrz poznaje zmarłego i jego rodzinę, nie spodziewałam się, że mowa pogrzebowa będzie tak idealna i wzruszająca. Mnie trudno rozczulić, a Pani Anecie się to udało. Odnosiłam wrażenie, że Mama stoi za jej plecami i się uśmiecha. 

Fot. Aneta Dobroch
Wielu ze znajomych mojej Mamy, gdy dzwoniłam z informacją, że będzie to pogrzeb świecki pytało: "To jak to? Zakopią, położą kwiaty i już?" Nie. Powtórzę to, co im. Każdy z pogrzebów świeckich jest wyjątkowy, niepowtarzalny i bardzo spersonalizowany. Nie ma dwóch takich samych. To niesamowite przeżycie emocjonalne, którego warto doświadczyć. Piękne wspomnienie zmarłej osoby. 
Po ceremonii na cmentarzu mnóstwo osób podchodziło do mnie szczerze zachwyconych, wielu pytało o organizację takiego pogrzebu. To mówi samo za siebie. Jeszcze raz ogromnie dziękuję, Pani Aneto, za poprowadzenie tej ceremonii.

Fot. Aneta Dobroch







                                                                                                                                                                    

sobota, 11 stycznia 2020

Podsumowanie 2019 roku - najlepsze według Recenzji na co dzień

Paradoksalnie to był trudny, ale też bardzo dobry rok. Gdy to piszę na profilach bloga na Facebooku i Instagramie jest Was łącznie ponad 900! Jeszcze chwila, a dobijemy do 1000 :) W tym roku rozwinęły się także współprace z wydawnictwami (szczególne podziękowania należą się tutaj Filii i Muzie). To te wydawnictwa jako pierwsze uwierzyły, że malutki na początku roku blog ma szansę być opiniotwórczym.
To również dobry rok prywatnie pod pewnym względem. Na razie nie mogę napisać Wam nic więcej na ten temat, ale myślę, że o efektach przekonacie się jeszcze w tym roku ;) A teraz najważniejsze: co mnie zachwyciło w 2019 roku? Miejsca na liście są przypadkowe.

Kent Haruf, Nasze dusze nocą (Wydawnictwo Literackie)


Najkrótsza powieść w tym zestawieniu jest też ostatnią książką autora. To ciepła, pełna wyważonego humoru powieść o schyłku życia dwojga ludzi, którzy odkrywają, że starość nie musi być samotna. Polecam z całego serca również film. Więce4j przeczytacie tutaj: 

Helen Hoang, Więcej niż pocałunek (Wydawnictwo Muza)



Lekka wakacyjna obyczajówka z nietypowym wątkiem. Dosłownie zakochałam się w stylu autorki i niecierpliwością czekam na polskie wydania kolejnych jej powieści, Uwaga: wciąga od pierwszych stron!


Alex North, Szeptacz (Wydawnictwo Muza)


Naprawdę dobry thriller z elementami grozy i kryminału. Polecam szczególnie na długie zimowe wieczory! Więcej przeczytacie tutaj: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/11/szeptacz-alexa-northa-najlepszy.html

Sarah A Denzil, Morderczyni (Wydawnictwo Filia)


Autorka jak zwykle nie zawodzi. Powieść jest początkiem mrocznej, psychologicznej serii. Ja z niecierpliwością czekam na kontynuację, która pojawi się niebawem. Moją recenzję znajdziecie tutaj: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/04/jak-bardzo-komus-zaufasz-morderczyni-s.html

Krzysztof Bochus, Lista Lucyfera (Wydawnictwo Skarpa Warszawska)


Świetnie napisany thriller nawiązujący do architektury, malarstwa i literatury. Jeden z lepszych portretów psychopaty w literaturze polskiej. Kontynuacja tuż za rogiem. Link do recenzji:  https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/04/psychopatyczny-seryjny-morderca-na.html

Grzegorz Kalinowski, Gra w oczko (Wydawnictwo Skarpa Warszawska)


Sportowy kryminał, opowiadający o mrocznych zakamarkach polskiej piłki nożnej. Specyficzny humor i wartka akcja. Coś dla fanów gatunku. Więcej przeczytacie tutaj: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/04/materiay-wydawcy-autor-grzegorz.html