wtorek, 18 grudnia 2018

Najsłynniejsza muzyczna historia miłosna po raz czwarty na ekranach - "Narodziny gwiazdy" z 2018 roku


Reżyseria: Bradley Cooper
Scenariusz: Will Fetters, Bradley Cooper, Eric Roth
Gatunek: Dramat, Muzyczny
Produkcja: USA
Premiera: 30 listopada 2018 (Polska) 31 sierpnia 2018 (świat)
Nagrody: 4 nagrody i 37 nominacji (w tym aż 5 nominacji do Złotych Globów)


Z całą pewnością można powiedzieć jedno: ten film należy do najlepszych produkcji tego roku!

Opis fabuły: Cooper wciela się w rolę Jacksona Maine’a, gwiazdora muzyki country, którego kariera chyli się ku upadkowi, kiedy odkrywa utalentowaną, nieznaną nikomu piosenkarkę Ally (w tej roli Lady Gaga). Kiedy między tą dwójką wybucha płomienny romans, Jack nakłania Ally do wyjścia z cienia i pomaga jej osiągnąć sławę. Jednak gdy kariera Ally w szybkim tempie przyćmiewa dokonania Jacka, jest mu coraz trudniej poradzić sobie z własną gasnącą gwiazdą.



Historia opowiedziana w "Narodzinach gwiazdy" na ekranach kin pojawiała się do tej pory trzykrotnie - w 1937, 1954 i 1976 roku. Każda z tych ekranizacji jest inna, każda dodaje do fabuły własne elementy, co sprawia, że nie da się wyróżnić lepszej czy gorszej. W przypadku najnowszego filmu zgodzę się, że jego najsilniejszymi stronami są: sposób kreacji relacji pomiędzy parą głównych bohaterów i warstwa muzyczna.

Cooper i Lady Gaga jako para głównych bohaterów są szalenie wiarygodni. Widać iskrzące między nimi emocje. Gaga po raz kolejny udowadnia, że jako aktorka radzi sobie bardzo dobrze (jej "krwawa" hrabina z "American Horror Story: Hotel była jedną z ciekawszych postaci tego sezonu serialu). Jej Alice jest naturalna, dziewczęca i swojska. Partnerujący jej Cooper tworzy przekonującą kreację upadającego muzyka, zmagającego się z uzależnieniem i trudną przeszłością. Na ekranie oboje są równoważnymi partnerami.

Warstwa muzyczna wprost zachwyca! Ścieżka dźwiękowa jest zróżnicowana, dopracowana w każdym szczególe, ale nie "nadęta". Duet promujący film - piosenka "Shallow" naprawdę robi wrażenie! To mój kandydat do muzycznego Oscara.



Polecam ten film każdemu, kto uwielbia wzruszyć się w kinie i zachwycić płynącą z ekranu muzyką. Wbrew pozorom to uniwersalna opowieść o miłości, trudach kariery i walce z uzależnieniami. Poniekąd to także współczesna opowieść o Kopciuszku. Moja ocena: 9/10.

wtorek, 27 listopada 2018

22 lipca, czyli filmowa opowieść o masakrze na wyspie Utøya


Reżyseria: Paul Greengrass
Scenariusz: Paul Greengrass 
Gatunek: dramat
Produkcja: Islandia, Norwegia, USA
Premiera polska: 10.10 2018
Na podstawie: Åsne Seierstad, Jeden z nas. Opowieść o Norwegii (książka)
Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=8H6G8E00l7E&t=2s

Film przedstawia wydarzenia z 22 lipca 2011 roku, podczas których w dwóch zamachach (w centrum Oslo i na wyspie Utøya)  Anders Behring Breivik zabił 77 osób i ranił ponad setkę.
Filmowa opowieść rozpoczyna się kilkunastominutową sceną przygotowań do zamachu.  Reżyser nie ocenia, nie podszywa obrazu emocjami, stoi niejako z boku i obserwuje. To nie jedyna taka scena w filmie. To widz ma sam poddać ocenie to, co widzi. Same wydarzenia są wystarczająco wstrząsające, więc twórcy ograniczyli środki wyrazu do minimum. Moim zdaniem to bardzo dobry zabieg z ich strony.

Oglądając dramat Greengrassa odniosiłam wrażenie, że obserwujemy właściwie filmową rekonstrukcję wydarzeń. Emocjonalny ładunek podkreślają tutaj jedynie sceny skupione na twarzach aktorów grających ofiary i ich rodziny.

Zamysłem twórców było chyba skupienie uwagi widza na postaci Viljara, młodego chłopaka, który przeżył atak na Utøyi (w jego rolę wcielił się Jonas Strand Gravli). I, jeśli tak właśnie było, to ich wysiłki spaliły na panewce. Znacznie więcej uwagi przyciąga postać zamachowca, którego rewelacyjnie zagrał Anders Danielsen Lie. Wykreowany przez niego Breivik do złudzenia przypomina tego, którego znamy z licznych wystąpień na sali sądowej. Zimny, bezwzględny, przekonany o tym, że wypełnia jakiś wyższy, przesiąknięty chorą ideologią plan.

Podsumowując - "22 lipca" jest filmem trudnym w odbiorze. Wszystkim, których interesuje temat zamachów dokonanych przez A. Breivika, serdecznie polecam jego obejrzenie. Obraz zapada na długo w pamięci. Być może po jego obejrzeniu znajdziecie odpowiedź  na kilka pytań, którer wciąż  zadają sobie miliony osób na świecie. Ja oceniam ten dramat na 7 w dziesięciostopniowej skali.


niedziela, 18 listopada 2018

Recenzje, które pojawią się w najbliższym czasie

22 lipca - film



https://www.youtube.com/watch?v=8H6G8E00l7E

Po zamachu terrorystycznym chłopak, który przeżył atak, pogrążone w żałobie rodziny i społeczeństwo Norwegii pragną sprawiedliwości i wytchnienia. Film dostępny na Netflixie.


Rojst - serial


https://www.youtube.com/watch?v=gGRGEYHJ6e8

Lata 80. w Polsce – sam środek ponurego krajobrazu pomiędzy stanem wojennym a Okrągłym Stołem. W niedużym, zapomnianym mieście gdzieś na południowym zachodzie Polski, dochodzi do brutalnego podwójnego morderstwa: młodej prostytutki i miejscowego komunistycznego działacza. W tym samym czasie samobójstwo popełnia również para nastolatków. W miejscowej gazecie o morderstwie ma napisać Witold Wanycz (Andrzej Seweryn), doświadczony, nieco zgorzkniały dziennikarz. Jednocześnie w tej samej redakcji zatrudnia się młody redaktor: Piotr Zarzycki (Dawid Ogrodnik) – syn wysoko postawionego działacza partyjnego. Rozpoczyna na własny rachunek dziennikarskie śledztwo. Czym bardziej angażuje się w sprawę, tym głębiej grzęźnie w tytułowy rojst - bagno, z którego trudno się wydostać.[opis producenta] Serial dostępny na Showmax.


"Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej" Cezarego Łazarewicza



Ta kobieta nigdy nie miała imienia. Gorgonowa – tak mówiła o niej cała Polska, która z zapartym tchem śledziła przebieg najgłośniejszego procesu dwudziestolecia międzywojennego i jednego z najgłośniejszych w historii polskiego sądownictwa. Oskarżonej zarzucano brutalny mord na siedemnastoletniej Lusi, którego miała dokonać ostatniej grudniowej nocy 1931 roku. Od tego momentu Gorgonowa stała się najczarniejszym z czarnych charakterów II Rzeczpospolitej.

O matkę upomniała się córka Ewa. Była dzieckiem wyczekiwanym. Jej przyjścia na świat z niecierpliwością wyglądali najwięksi wydawcy gazet w całym kraju. Urodziła się 20 września 1932 roku. Z jej narodzin cieszyło się całe więzienie przy Kazimierzowskiej. Tylko matka powtarzała: „Dziecko urodzone za kratami będzie napiętnowane na całe życie”.

Po latach życia jako „córka morderczyni” osiemdziesięciopięcioletnia Ewa podjęła walkę o uniewinnienie matki. O nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku i zamordowaniu Lusi Zarembianki opowiadała tak, jakby widziała wszystko na własne oczy. Wierzyła w niewinność matki, ale nie potrafiła jej dowieść. Podrzucała nowe tropy i teorie, a w mediach kolejny raz pojawiło się pytanie, czy to Gorgonowa zabiła Lusię.


Cezary Łazarewicz, autor Żeby nie było śladów, znów prowadzi śledztwo. Tym razem próbuje rozwiązać dwie zagadki. Nie tylko ustalić, czy Gorgonowa była winna, ale także co się z nią stało po zwolnieniu z więzienia 3 września 1939 roku (opis i zdjęcie okładki pochodzi ze strony Wydawnictwa Czarne).


"Najszczęśliwsza" Maxa Czornyja



TAMTEGO DNIA BYĆ MOŻE BYŁA NAJSZCZĘŚLIWSZA W CAŁYM SWOIM ŻYCIU. 
BYĆ MOŻE, BO NIGDY SIĘ TEGO NIE DOWIEDZIAŁEM.
ZAMIAST TEGO STAŁEM W LEPKIEJ I CIEPŁEJ KAŁUŻY. MOJA ŻONA I DZIECKO NIE ŻYLI.

Dawid Kaster dostaje list od byłej żony. Problem w tym, że Ilona została zamordowana cztery lata temu. Mimo to charakter pisma i treść nie pozostawiają wątpliwości. To musi być ona.
Krótka wiadomość przywołuje demony przeszłości. Na tym jednak nie koniec, bowiem mężczyzna wkrótce otrzymuje kolejny niespodziewany prezent. 

Czy zabójca Ilony prowadzi z Dawidem sadystyczną grę? A może kobieta żyje, a cztery lata temu doszło do niewyobrażalnej pomyłki? Z każdą kolejną wskazówką Kaster jest coraz bliżej odkrycia prawdy. A ta zaprowadzi go wprost do piekła.
Thriller psychologiczny autora bestsellerowego GRZECHU. 
Sprawdź, jak niewiele dzieli idealne życie od przerażającego kłamstwa (opis ze strony Wydawnictwa Filia).


"Grzech" Maxa Czornyja


W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło.
Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza.
Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca przez cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją. 
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.

Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć (opis ze strony Wydawnictwa Filia).


"Skradzione laleczki" Ker Dukey, K. Webster (tom I serii)

Zdeterminowana, by wyrwać siostrę z rąk oprawcy, Jade rzuca się w wir pracy. Każdą sprawę zaginięcia traktuje tak, jak gdyby szukała Macy. Sprawdza wszystkie możliwe tropy, by odnaleźć ofiary i wpakować winowajców za kraty.
Jej najnowsza sprawa coś jej jednak przypomina, a podświadomość od razu podpowiada, że oto powrócił ich okrutny oprawca. Z pomocą przystojnego partnera Jade bada nowe tropy w poszukiwaniu starego wroga. Ma nadzieję, że jej siostra nadal żyje i w końcu wróci do domu (opis i okładka ze strony wydawnictwa).


"Zaginione laleczki" Ker Dukey, K. Webster (tom II serii)

Dillon Scott, partner i kochanek Jade, zrobi wszystko, by dopaść Benny’ego. Nie zatrzyma się przed niczym. Ma tylko jeden cel – uratować ukochaną. Zbiera kolejne poszlaki i kontynuuje dziką gonitwę, by wyrwać kobietę, którą kocha, z rąk potwora… Nie jest jednak jedynym, który rozpoczął polowanie. Kiedy próbuje dopaść psychopatę, psychopata próbuje dopaść jego (opis i okładka ze strony wydawnictwa).







sobota, 17 listopada 2018

Gdy chuć staje się motywem zbrodni, czyli fabularyzowany reportaż Magdy Omilianowicz

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony wydawnictwa oddeskidodeski.com.pl
Autor: Magda Omilianowicz
Tytuł: Bestia. Studium zła
Wydawnictwo: Od deski do deski
Seria: Na F/Aktach
Data wydania: 19 maja 2016
ISBN: 9788365157775
Nominacja: Książka Roku 2016 LubimyCzytać.pl


Leszek Pękalski, nazywany "wampirem z Bytowa" podczas śledztwa przyznał się do zabójstwa 67 kobiet (w tym małej dziewczynki) i mężczyzn na tle seksualnym. Ostatecznie skazano go tylko za jedno. W 2019 roku kończy odbywanie kary i miejmy nadzieję, że trafi do ośrodka w Gostyninie.

Magda Omilianowicz jako pierwsza dziennikarka otrzymała pozwolenie na wywiad z Pękalskim (jeszcze w czasie śledztwa). Przebrnęła przez 72 tomy akt jego sprawy, rozmawiała z bliskim Leszka i jedyną kobietą, która przeżyła jego atak.

Opowieść o Pękalskim jest fabularyzowana, co jest świetnym zabiegiem literackim. Język reportażu sprawia, że dość lekko się go czyta, a wszystkie historie poznajemy z perspektywy ofiar i samego Pękalskiego. Omilianowicz sprawnie wnika do umysłów kobiet 'uciszonych" przez Lesia, a co ważne nie popada przytym w patos. Zbrodnie opowiedziane nieskomplikowanym językiem stają się jeszcze bardziej przerażające...

Serdecznie polecam, szczególnie w formie audiobooka czytanego przez Krzysztofa Czeczota.

sobota, 29 września 2018

Film zakazany, czyli "Kler" Wojciecha Smarzowskiego

Zdjęcie pochodzi z portalu Filmweb.
Reżyser: Wojciech Smarzowski
Tytuł: Kler
Gatunek: Obyczajowy
Data premiery: 28 września 2018


Właściwie nie recenzuję na tym blogu filmów. Dla najnowszego obrazu Smarzowskiego warto jednak zrobić wyjątek.
"Kler" wywołał burzę jeszcze przed wejściem na ekrany kin. Hierarchowie kościelni zrobili wiele, aby zablokować jego dystrybucję, wyklinali go z ambon, a w wielu miastach pod kinami stoją tabuny "przykładnych katolików"-  protestujących przeciw "dziełu szatana". W kilku polskich miastach zakazano lub nie wyrażono zgody na seanse "Kleru". Filmy W. Smarzowskiego zwykle są kontrowersyjne, ale takiego zamieszania i takich tłumółw oblegających sale kinowe, nie widziałam już dawno. Co sprawia, że warto poświęcić ponad dwie godziny w zatłoczonej sali?
Obsada. Smarzowski jak zwykle dobiera ją perfekcyjnie. Jakubik, Gajos, Braciak, Więckiewicz - to tylko kilka ze świetnych nazwisk. Role epizodyczne zostały tutaj zagrane przez równie śwetnych aktorów jak Kosiński czy Kulig. Miłym akcentem jest epizodyczna rola Natalii Sikory jako ofiary księdza pedofila.
Język. Nie jest zaskoczeniem, że jest on mocny, wulgarny, ale niesamowicie naturalny.
Fabuła. Mamy tutaj zlepek kilku różnych historii. Każda inna, każda równie mocna emocjonalnie. Mnie chyba najbardziej poruszyła historia księdza Kukuły (genialna rola A. Jakubika).
Zakończenie. Mocne, zapadające w pamięć. Jestem pewna, że widzowie zapamiętają je na długo i będą o nim myśleć jeszcze po wyjściu z kina.
Warto obejrzeć ten film. Niezależnie po której stronie kulturalno-politycznej barykady stoimi. To jeden z tych filmów, które trzeba zobaczyć samemu i wyrobić sobie własną opinię. Zdecydowanie polecam!

piątek, 14 września 2018

Reportaż o zbrodni sprzed lat, czyli "Łowca" Ewy Żarskiej

Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa: www.znak.com.pl
Tytuł: Łowca. Sprawa Trynkiewicza
Autor: Ewa Żarska
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 30.07.2018
ISBN: 978-83-240-4864-9



Od ostatniej recenzji na blogu minęło sporo czasu. Tak, wiem. Z tym wiąże się pewna niespodzianka, a właściwie moje odkrycie roku, ale o tym na koniec.

Sprawa zabójstwa czterech chłopców latem 1988 roku, choć rozwiązana, do dzisiaj budzi kontrowersje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ponownie wstrząsnęła opinią publiczną kilka lat temu, gdy za sprawą pewnego rodzaju luki prawnej, Mariusz Trynkiewicz mógł wyjść na wolność. Pamiętam liczne debaty psychologów, prawników i seksuologów, które się wtedy odbywały. Szeroko omawiano kwestię, czy "bestia z Piotrkowa" byłby w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Opinie specjalistów udowadniały, że nadal jest niebezpieczny i mógłby popełnić kolejną zbrodnię. Trwał wyścig z czasem. Rzutem na taśmę powstała "ustawa o bestiach", czyli dokument pozwalający na umieszczenie szczególnie niebezpiecznych przestępców w ośrodku w Gostyninie, gdy odbędą już oni kary więzienia. Wspomniany ośrodek został wtedy specjalnie stworzony, a Trynkiewicz został jego pierwszym pacjentem, przez ponad rok zresztą jedynym.

Ewa Żarska w swoim reportażu opisuje sprawę, którą trzydzieści lat temu żyła cała Polska.
Jest to opis wnikliwy, zawierający niemal wszystkie aspekty, a jednocześnie napisany w przystępny dla czytelnika sposób. Niestety, autorce nie udało się dotrzeć do samego Trynkiewicza, ponieważ ten odmówił rozmowy. Jest za to rozmowa z jego matką.

Śledząc kolejne rozdziały, uświadamiamy sobie w pewnej chwili, że za okrutną zbrodnią sprzed lat kryją się dwie inne ludzkie tragedie. Współczuć należy matce Trynkiewicza, spokojnej staruszce, która do dzisiaj żyje z piętnem matki mordercy i pedofila. Gdyby nie fakt, że jest lubiana i chroniona przez swoich sąsiadów, pewnie dawno zostałaby zlinczowana. Drugą zbiorową tragedią jest piekło, które przeżyły rodziny ofiar. Ich członkowie nie potrafią pogodzić się z wydarzeniami. Część z nich odebrała sobie życie, inni żyją w skrajnej biedzie.

Z całego serca polecam tę pozycję, choć czyta się ją z ciarkami na plecach. Mimo upływu lat, nie wszystkie aspekty tamtej zbrodni zostały wyjaśnione.

No właśnie... Niewyjaśnione sprawy, zagadki kryminalne, głośne zbrodnie oraz te mniej znane to jest to, co ostatnio pochłonęło moje popołudnia i wieczory bez reszty. Stało się tak za sprawą pewnego kanału na YouTubie, a ściślej rzecz biorąc, serii publikowanej na tymże kanale. Chodzi o Stanowo.com i serię Kryminalnie. Seria ta opowiada o przeróżnych ciekawych historiach kryminalnych. Choć kanałów o tej tematyce na polskim YouTubie jest sporo, to ten zdecydowanie wyróżnia się z tej masy. Jest robiony z prawdziwą pasją, filmiki przygotowywane są z dużą rzetelnością i sporą dawką czarnego humoru. Autorka jest przeuroczą dziewczyną, mieszkającą obecnie w Stanach Zjednoczonych. Naprawdę warto posłuchać tego, co robi!. Zainteresowanym polecam także grupę facebookową, którą prowadzi oraz fanpage kanału.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Obraz współczesnej rodziny

Zdjęcie pochodzi z empik.com
Tytuł: Nowakowie. Kruchy fundament.
Autor: Barbara Sęk
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: 978-83-280-5222-2

Od chwili, gdy wydawnictwo W.A.B. zapowiedziało premierę powieści Barbary Sęk, czekałam z ogromną niecierpliwością. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Z pewnością nie ostatnie.

Należy zaznaczyć, że nie jest to pierwsze wydanie historii rodziny Nowaków. W 2012 roku powieść ta ukazała się nakładem wydawnictwa Replika pod tytułem: "Dlaczego ona?". "Nowakowie..." to poprawiona przez autorkę wersja.

Na pierwszy rzut oka Nowakowie są idealną rodzina. On - dobrze zarabiający prawnik, ona - perfekcyjna pani domu, piastunka domowego ogniska, czwórka dzieci. Piękny dom, wspólne wakacje... Czytelnik szybko jednak orientuje się, że są to jedynie pozory. Poznajemy kochankę Krzysztofa Nowaka, obserwujemy prowadzone przez niego podwójne życie...

Wraz z rozwojem akcji uświadamiamy sobie, że nie jest to zwykły romans, przypatrujemy się rozwojowi uczuć pomiędzy kochankami, widzimy zagubienie Krzysztofa, jego żony i kochanki. Zwykła powieść obyczajowa staje się psychologicznym obrazem rozpadającego się małżeństwa, w którym żadna ze stron nie jest bez winy. Jako czytelnicy stajemy wspólnie z bohaterami przed najważniejszymi życiowymi decyzjami, zaczynamy zadawać sobie pytania, jak postąpilibyśmy w opisywanych sytuacjach... Czy utrzymywanie związku tylko ze względu na dzieci ma sens?

Powieść Barbary Sęk charakteryzuje się niezwykle lekkim, współczesnym, często potocznym językiem. Po raz pierwszy nie jest to zarzut. To właśnie dzięki lekkiemu stylowi "Nowaków" wręcz się połyka, a postaci są bardziej realne.

Z czystym sumieniem mogę polecić tę powieść na letnie wieczory. Według zapowiedzi jest to pierwszy tom historii Nowaków. Kolejny ma się pojawić pod koniec października. Na facebookowym profilu autorki można przeczytać prolog drugiej części: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2033364093400312&id=371241276279277

wtorek, 26 czerwca 2018

Czarna polewka, czyli "niemetaforyczna metafora" małżeństwa Lucyny Kirwil i Jerzego Bralczyka.

Zdjęcie pochodzi z www.empik.com


Autor: K. Oponowicz, L Kirwil, J. Bralczyk
Tytuł: Pokochawszy. O miłości w języku
Wydanie I
Data wydania: 09.05.2018
Wydawnictwo: Agora
ISBN: 25520958


"Bralczyk: A jaka to jest w ogóle miłość szczęśliwa? No, odwzajemniona. My sobie tego nie uświadamiamy, że kochając kogoś, w istocie chcemy miłość otrzymywać. Jest to uczucie na dobrą sprawę strasznie egoistyczne."
"Bralczyk: Zresztą, nawiasem mówiąc, "kurwa" wcale nie wzięła się z krzywizny, nie ma nic wspólnego z łacińskim przymiotnikiem curva. Ona się wzięła od kury.

Kury? Takiej domowej?
B: Od ptactwa. W mianowniku był rzeczownik męski "kury", w dopełniaczu "kurwe". Z dopełniacza poszło do mianownika: "kurew" i potem już żeńska "kurwa". Zresztą żartobliwie i tej pierwszej formy nadal się używa.

Nazywano "kurami" prostytutki?

Tak. A także "małpami". "Kura" mogła być "domowa" i mogła być publiczna, jeśli w domu publicznym.
"Cipa" też na przykład łączy się ornitologicznie z "cip, cip", prawda? "Cipka", "cipuchna" to było określenie kurki."


Pozycja, którą dziś chcę polecić jest niezwykle humorystyczna, a także przesycona życiową mądrością Lucyny Kirwil I Jerzego Bralczyka. Dotyka nie tylko kwestii językoznawczych, ale również (zgodnie z wykształceniem żony profesora) - psychologicznych. Para małżonków w romowie z Karoliną Oponowicz daje się poznać jako świetnie dobrana para przyjaciół i dyskutantów.
Książka przepełniona jest anegdotami z prywatnego życia, które przeplatane są opowieściami o miłości, psychologii, kłótniach w związku i dowcipnym opisem literackich perełek.
Polecam tę pozycję wszystkim, którzy uwielbiają inteligentny humor oraz wszystkim tym, którzy pragną poznać jednego z najbardziej znanych polskich językoznawców prywatnie.




czwartek, 7 czerwca 2018

Domek na odludziu i małżeństwo przeżywające kryzys, czyli groza w czeskim wydaniu.

Zdjęcie pochodzi z witryny internetowej wydawnictwa Stara Szkoła

Autor: Miroslav Pech
Tytuł:Mainstream
Data wydania: 10 kwietnia 2018
Gatunek: Horror




ISBN: 9788366013032



Wydawnictwo: Stara Szkoła






Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski




Na horror Pecha natknęłam się zachęcona recenzją Olgi z Wielkiego Buka i Jurka z kanału Kto czyta żyje podwójnie. Po ich opiniach już wiedziałam, że będą to moje klimaty. Nie zawiodłam się. Wprost nie mogłam się oderwać, a dla kogoś, kto tak jak ja, czyta kilka książek równoczęśnie, było to niemałe zaskoczenie. Powieść z pewnością wywołuje ciarki, co dla fana grozy będzie już wystarczającą rekomendacją. Książka nie jest jednak wolna od błędów, ale o tym za chwilę.

Z pewnością przyciąga fabuła. Mamy oto niespełnionego pisarza Macieja, jego żonę Klarę i ich niespełna dwumiesięczną córeczkę Sarę. Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajne małżeństwo, które po prostu przeżywa kryzys. Pewnego dnia jednak Maciej dostaje na służbowy adres emailowy nagie zdjęcia żony z castingu do filmu pornograficznedgo. To wydarzenie nakręca spiralę podejrzeń, wzajemnych oskarżeń. Kiedy w końcu małżonkowie wyjeżdżają na Boże Narodzenie do domku na odludziu przeczuwamy, że to dopiero początek koszmaru, z którym będą musieli się zmierzyć...

Prosty, bardzo sugestywny język. Szczególnie mam tu na myśli opisy i kilka dłuższych scen, które właśnie z powodu przejrzystości języka czyta się szybko i płynnie.

Ograniczenia wiekowe. Należy wspomnieść, że powieść Pecha skierowana jest do pełnoletnich odbiorców, ponieważ parę scen jest wyjątkowo brutalnych. Naturalizm leje się strumieniami, a oczytanemu odbiorcy z pewnością przyjdzie na myśl "Ohyda"Irvine'a Welsha.

Dwie rzeczy irytują szczególnie:
Złe złożenie tekstu. Często wyrazy są źle dzielone (co wynika ze złego łamania całości). Podczas lektury doprowadzało mnie to do szewskiej pasji (być może dlatego, że z wykształcenia jestem edytorem).

Długie dialogi. O ile objętość dialogów nie jest jeszcze aż ta męcząca, to nadmiar "hm", które w nich występuje - jest i to bardzo. Autor chyba zapomniał, że milczenie w języku można wyrazić na kilka innych sposobów.

Czy polecam? Tak. Pomimo opisanych wyżej niedociągnięć, lektura wciąga i pochłania bez reszty.
Mnie skojarzyła się z "Ostatecznym wyjściem" Natsuo Kirino. Jednak, dla kogoś, kto czytał historię maltretowanej Japonki, która zabija swojego męża-oprawcę, spotkanie z "Mainstreamem" Miroslava Pecha będzie spadkiem o kilka półek.

Obraz pochodzi ze strony internetowej wydawnictwa Sonia Draga



środa, 30 maja 2018

Co aktualnie czytam?

"To niesamowite, kiedy pomyśleć, jaki to przypadek, że spotykamy ludzi, którzy okazują się istotni dla tego, jak potoczy się nasze życie, którzy pośrednio albo bezpośrednio wpływają na wybory sprawiające, że nasze życie zmienia kierunek. Czy też to wcale nie jest przypadek? Może wyczuwamy, że człowiek, który stoi naprzeciw nas, popchnie nas na drogę, którą świadomie albo nieświadomie pragniemy pójść? Więc nie odmawiały spotkania. Albo przeczuwamy, że człowiek naprzeciw nas mógłby stanowić dla nas zagrożenie lub zepchnąć nas z drogi, którą pragniemy podążać, i dlatego nie chcemy go więcej widzieć? To niesamowite, kiedy pomyśleć, jak wielki wpływ może mieć pojedynczy człowiek na to, w jaki sposób postępujemy w decydujących sytuacjach, ponieważ akurat jego spytaliśmy o radę."
 Vigdis Hjorth, Spadek
zdjęcie pochodzi ze strony Wydawnictwa Literackiego
Ps: Tak, to mała zapowiedź. Recenzji możecie się spodziewać za kilka dni ;)

Kim jest sąsiad zza ściany, czyli niemiecki thriller z najwyższej półki

Zdjęcie pochodzi z witryny legimi.pl
Narratorem i głównym bohaterem powieści jest Randolph Tiefenthaler - spełniony zawodowo architekt, który postanawia przenieść się wraz z rodziną do mieszkania w pięknej starej kamiennicy. Nikt z nich nie podejrzewa, że to, co wydarzy się potem nie będzie miało wiele wspólnego ze spokojnym życiem, które sobie wymarzyli. Wkrótce ich  życie zaczyna zmieniać się w piekło za sprawą sąsiada z sutereny - pana Tiberiusa...

Po thriller Dirka Kurbjuweita sięgnęłam przez przypadek. Było to moje pierwsze spotkanie ze współczesnym dreszczowcem zza naszej zachodniej granicy. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, nie mogłam się oderwać od lektury.

Co w tej powieści tak zachwyca? Z pewnością styl, prosty, rzeczowy, a jednocześnie mający w sobie ten wyjątkowy nastrój powolnego budowania niepokoju. Dreszcz emocji wzrasta w czytelniku z każdym rozdziałem, choć nie mamy tutaj wiele akcji. Cała fabuła skupia się tak naprawdę na dwóch rzeczach: zabójstwie Tiberiusa i powolnym rozpadzie małżeństwa głównego bohatera.

Rozbudowana psychologia postaci. Nikt tu nie jest czarnym lub białym charakterem. To właśnie sprawia, że z łatwością możemy zrozumieć motywy działania bohaterów, a powolne odkrywanie zakamarków ich psychiki sprawia czytelnikowi ogromną frajdę.

Zaskakujące zakończenie. Pewnych rozwiązań możemy się domyślać już podczas lektury, ale jestem przekonana, że i tak ostatnie rozdziały nieźle nas zaskoczą.

Świetnie zaprojektowana okładka. To właśnie ona zachęciła mnie do sięgnięcia po tę powieść. Czyż nie wzbudza niepokoju i strachu?

Co może się w tej powieści nie podobać? Z całą pewnością nie jest to pozycja dla kogoś, kto szuka natłoku akcji. Nie spodoba się ona także osobom, które nie przepadają za długimi opisami wewnętrznych rozterek bohaterów.

Bardzo polecam ten niemiecki thriller. Nie łatwo o nim zapomnieć. A obraz sąsiada zza ściany nigdy już nie będzie taki sam...

Autor: Dirk Kurbjuweit
Tytuł: Strach (Angst)
Gatunek: Thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 21.03.2018
Tłumaczenie: Łukasz Kuć



niedziela, 20 maja 2018

Portret gwiazdy kina w odmiennej formie.

Marillyn. Żyć i umrzeć z miłości. Zdjęcie pochodzi z witryny Empik.com


Wydaje się, że o Marylin Monroe powiedziano i napisano już wszystko. Ale czy na pewno?
Biograficzna powieść Alfonso Signioriniego pozwala czytelnikowi poznać ikonę kina w taki sam sposób, w jaki poznajemy bohaterów literackich. Powieściowa forma sprawia, że nie odczuwamy, że czytamy biografię. To opowieść o zwyczajnej dziewczynie z sąsiedztwa, której jedynym marzeniem było kochać i być kochaną.

Momentami zabawna, ale w większej części smutna i do głębi prawdziwa opowieść o życiu aktorki, z pewnością umili wieczór niejednej osobie.  Dodatkowym atutem jest wklejka ze zdjęciami z różnych etapów życia aktorki. Pozycja dostępna jest zarówno w formie ebooka, jak również audiobooka, czytanego przez Annę Guzik. 
Dwa wieczory spędzone w towarzystwie Normy Jeane Baker uważam za bardzo udane.
Serdecznie polecam!!!

środa, 16 maja 2018

Zaczynamy, czyli pomysł się rodzi...

"Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie." M. Gogol 
Niech ten cytat rozpocznie moją przygodę z pisaniem recenzji pozycji ciekawych, dziwnych, nie zawsze popularnych wśród mas.  
 W najbliższym czasie pojawi się tutaj pierwszy post z recenzją.