poniedziałek, 19 października 2020

Czy istnieją granice sztuki? ("Kiedy byłem dziełem sztuki) E.E. Schmitta


 

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Kiedy byłem dziełem sztuki (oryg.: Lorsque j'etais une oeuvre d'art)
Data wydania: 3 listopada 2014 (pierwsze polskie wydanie: styczeń 2007)
Wydawnictwo: Znak Literanova
Tłumaczenie:  Maria Braunstei
ISBN: 9788324026333

Przypadkowe spotkanie ze słynnym artystą całkowicie zmienia życie bohatera książki. Z niepozornego, zakompleksionego człowieka przeistacza się w budzącą podziw żywą rzeźbę. Wymarzona popularność, sława i bogactwo nagle są na wyciągnięcie ręki. Jednak sukces musi zapłacić wysoką cenę. (fragment opisu wydawniczego)


Jakiś czas temu za sprawą Pauliny z kanału Z czym to się czyta, sięgnęłam po pierwszą w swoim życiu powieść Schmitta. Czy żałuję? Absolutnie nie! "Kiedy byłem dziełem sztuki" spodobało mi się tak bardzo, że tydzień po lekturze zamówiłam kolejne książki tego autora
Zanim sięgniecie po tę pozycję, powinniście być świadomi dwóch rzeczy: to nie jest lektura na jedno popołudnie, nawet jeśli przeczyta się ją szybko, fabuła na długo zostaje w głowie czytelnika. We mnie siedzi do dziś, być może dlatego, że przez wiele lat byłam silnie związana z różnymi dziedzinami sztuki i ich recepcją.
Czy sztuka współczesna ma jakiekolwiek granice? Autor ustami swojego bohatera Zeusa Petera Lamy, mówi nam, że nie. Czy warto dla niej poświęcić wszystko? To pytanie pozostawiam Wam.
Powieść Schmitta dotyka bardzo ważnych zagadnień: człowieczeństwa, odczłowieczania, poczucia własnej wartości, znaczenia piękna, zniewolenia jednostki. Momentami autor wpada w ton moralizatorski, jednak nie robi tego nachalnie. Nie przeszkadzało mi to w odbiorze. Styl pisania mi odpowiadał i choć rozumiem, dlaczego porównuje się tego pisarza do Coelho, to nie do końca się z tymi opiniami zgadzam.
Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich. Wierzę jednak, że ci, którzy po nią sięgną, nie zawiodą się. Dla mnie to 4,5/5 gwiazdek.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza